Są ich tysiące. Rzeźby, obrazy, budowle... Wszystkie wspaniałe

Posts Tagged ‘młodzieńcze arcydzieła wielkich mistrzów’

Tycjan – Koncert wiejski

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 15.03.2008 at 11:16

„Koncert wiejski” był przedmiotem wielu gorących debat historyków sztuki. Przez długi czas uznawano, że jego autorem był Giorgione, mistrz Tycjana. Później jednak obraz przypisywano kolejno Belliniemu, Palmie Vecchio, Sebastianowi del Piombo, by wreszcie na pewien czas uznać go za dzieło duetu Giorgione-Tycjan. Jednak obecnie większość specjalistów, a także szefostwo Luwru, uznają, że „Koncert” jest samodzielnym dziełem Tycjana. W chwili powstania obrazu miał on około 19 lat, więc „Koncert” doskonale pasuje do mojego cyklu „młodzieńcze arcydzieła wielkich mistrzów„.

Widzimy dwóch ubranych młodych mężczyzn i dwie nagie kobiety wypoczywających na łonie natury. W rzeczywistości jednak niewiast nie ma. Są tylko tworem wyobraźni obu mężczyzn. Weneccy malarze lubili wówczas tworzyć takie płótna ukazujące widzialne i niewidzialne. Zdaniem specjalistów obraz jest alegorią Poezji. Mają o tym świadczyć dwa jej symbole: flet i lejąca się woda rozdzielone między kobiety.

„Koncertem” zachwycali się francuscy impresjoniści, których urzekło rozłożenie barw i światło. Édouard Manet oddał mu hołd „Śniadaniem na trawie„, czym wywołał całkiem spory skandal. Wiele osób oburzyło bowiem ukazanie nagich kobiet w towarzystwie ubranych mężczyzn.

ok. 1509 r., olej na płótnie, 105 na 137 cm, Luwr

Reklamy

Rembrandt van Rijn – Przypowieść o bogaczu

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 9.03.2008 at 1:53

Dzisiaj kolejny odcinek z cyklu młodzieńcze arcydzieła wielkich mistrzów, w którym pokazałem już obrazy 21-letniego Rafaela i 19-letniego Velázqueza. „Przypowieść” Rembrandt namalował w wieku 21 lat. Miał już wówczas własną pracownię w rodzinnej Lejdzie i powoli stawał się znanym malarzem. W następnym roku zyskał pierwszego ucznia.

Na obrazie widzimy zamożnego starca z uwagą oglądającego monetę w świetle świecy. Dla jednych jest to zwykła scena rodzajowa ukazująca jakiegoś bankiera lub właściciela kantoru. Wielu uważa jednak, że dzieło nawiązuje do biblijnej przypowieści o bogaczu (stąd najczęściej spotykany tytuł). Może i mają rację. W tamtym czasie często malowano sceny biblijne tak, że wyglądały jak zwykłe obrazy rodzajowe. Szczególnie chętnie robili to zafascynowani Caravaggiem malarze szkoły utrechckiej. A przecież „Przypowieść” jest wyraźnie zainspirowana dziełami utrechckich arystów, którzy uwielbiali ciemne sceny z jednym źródłem światła, czego przykładem jest choćby prezentowana przeze mnie „Swatka” Gerrita van Honthorsta.

1627, olej na desce, 32 na 42 cm, Staatliche Museen w Berlinie

Diego Velázquez – Stara kobieta smażąca jajka

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 6.03.2008 at 1:05

Ten obraz to scena rodzajowa i martwa natura w jednym. Martwa natura zajmuje prawy dolny róg. Z niebywałym mistrzostwem zaledwie 19-letni Velázquez namalował w nim ustawione w rzędzie zwykłe przedmioty: talerz z nożem, możdzierz, dzbanki, a także położoną lekko przed nimi cebulę.

Młodzian wyraźnie bawi się fakturami i padającymi na nie promieniami światła. Dlatego na obrazie są chyba wszelkie możliwe naczynia: metalowa misa, ceramiczna misa, biały matowy talerz, dzban z ciemnego szkła, dzban z przezroczystego szkła. Na każdym z nich światło zostawia inny ślad.

Nie jest to jedyna taka malarska zabawa Velázqueza. Zasłużoną sławą cieszy się choćby namalowany pięć lat później Nosiwoda z Sewilli. Także tutaj mamy starszą osobę oraz chłopca (tego samego?) z naczyniem z przezroczystego szkła – tym razem jest to kielich. Także tutaj widzimy mistrzowsko ukazaną grę światła, w tym przypadku na powierzchni dwóch glinianych dzbanów o różnej fakturze. Pięknie się bawił młody Diego…

Stara kobieta smażąca jajka, 1618 r., olej na płotnie, 100 na 119 cm, National Gallery of Scotland w Edynburgu (powiększenie)

Pietro Perugino i Rafael Santi – Zaślubiny Marii

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 3.03.2008 at 0:59

Mistrzów pędzla było na przestrzeni wieków wielu. Dużo rzadziej trafiali się arcymistrzowie. Niby malowali tak samo jak mistrzowie, ale jednak ich dzieła były lepsze, milsze dla oka, bardziej realistyczne – lśniły geniuszem jakim los obdarzył ich twórców.

Pod koniec XV w. we włoskiej Perugii była słynna pracownia malarska, którą kierował ceniony w calym kraju mistrz Pietro Perugino. W 1494 r. pod skrzydła mistrza trafił 11-letni chłopiec, w którym drzemał geniusz. Perugino oszlifował ten malarski diament i 10 lat później młokos znokautował mistrza.

Dla zwykłych śmiertelników widoczne u góry „Zaślubiny Marii” namalowane przez Perugina około 1500-1504 r. są obrazem, któremu trudno coś zarzucić. Jednak 21-letni Rafael Santi nie był zwykłym śmiertelnikiem. W 1504 r. wykonał obraz przedstawiający to samo zdarzenie i w tej samej konwencji, ale lśniący geniuszem.

W zasadzie wszystko w obrazie Rafaela jest lepsze. I budynek w tle, który nie jest ścięty i wygląda jak prawdziwy dom, a nie jak teatralna dekoracja. I kapłan, który nie stoi sztywno na baczność jak kukła, ale lekko pochyla się pomagając Józefowi nałożyć obrączkę Marii. I płyty placu, które lepiej podkreślają perspektywę. I wreszcie odrzucony przez Marię konkurent Józefa, który łamie gałązkę w taki sposób, że nie mamy wątpliwości, iż ta zaraz trzaśnie, podczas gdy na obrazie Perugina łamanie wygląda bardzo nieprzekonująco. Niby szczegóły, niby nic wielkiego, ale różnicę między mistrzem a arcymistrzem widać gołym okiem.

Pietro Perugino „Zaślubiny Marii”, ok. 1500-1504, olej na desce, 234 na 185 cm, Musée des Beaux-Arts w Caen (powiększenie)
Rafael Santi „Zaślubiny Marii”, 1504, olej na desce, 170 na 117 cm, Pinacoteca di Brera w Mediolanie (powiększenie)