Są ich tysiące. Rzeźby, obrazy, budowle... Wszystkie wspaniałe

Archive for the ‘Malarstwo włoskie’ Category

Vittore Carpaccio – Dwie weneckie damy i Polowanie na lagunie

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 29.12.2009 at 13:02

„Co malarz miał na myśli?” to jedno z podstawowych pytań, które padają podczas oglądania dzieł sztuki. Czasami zamiary malarza są oczywiste, czasami dyskusyjne, a zdarza się też i tak, że późniejsze dzieje obrazu kompletnie fałszują intencje artysty. Doskonałym tego przykładem są „Dwie weneckie damy”, które około 1490-1500 r. namalował Vittore Carpaccio.

Czytaj resztę wpisu »

Canaletto i Santa Maria della Salute

In Architektura, Architektura włoska, Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 19.11.2009 at 15:22

21 listopada rokrocznie odbywa się w Wenecji uroczysta procesja dziękczynna za zdrowie miasta. Prowadzona jest po specjalnie przygotowanym moście pontonowym z placu św. Marka przez Wielki Kanał do kościoła Santa Maria della Salute.

Święto jest upamiętnieniem straszliwej plagi, która w latach 1629-1631 zabiła jedną trzecią mieszkańców Wenecji. Władze miasta postanowiły wówczas zbudować jako wotum kościół poświęcony Maryi, czyli właśnie Santa Maria della Salute.

Czytaj resztę wpisu »

Tommaso Masolino – Freski z Kaplicy Brancaccich

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 7.11.2009 at 12:13

Cappella_brancacci,_Guarigione_dello_storpio_e_resurrezione_di_Tabita_(restaurato),_Masolino

O Kaplicy Brancaccich we Florencji pisałem już prezentując Tommasa Masaccia, którego freskom miejsce to zawdzięcza swą sławę. Tommaso Masolino (właściwie Tommaso di Cristoforo Fini da Panicale) był jego równorzędnym współpracownikiem w dziele ozdabiania kaplicy. Freski Masolina nie są co prawda tak cenione jak Masaccia, ale i na nie warto zwrócić uwagę.

Najbardziej znanym i chwalonym dziełem Masolina z kaplicy Brancaccich jest „Kuszenie Adama i Ewy” (obok). To bardzo odważny jak na tamte czasy akt, który ukazuje Adama i Ewę pod drzewem poznania dobra i zła. Obraz mocno jeszcze tkwi w gotyku (postaci wciąż są mocno płaskie), ale ma też wiele elementów renesansowych. Z nich najbardziej w oczy rzuca się nagość.

Czytaj resztę wpisu »

Giorgione – Burza

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 13.08.2009 at 9:31

Giorgione - La Tempesta ( Burza )

Tajemniczy obraz tajemniczego malarza. Obraz jest tajemniczy, gdyż nikt nie ma pojęcia, jaki jest jego temat. Mamy karmiącą kobietę, mężczyznę i pejzaż z niebem przeciętym błyskawicą.

Kobietę identyfikowano przeróżnie – od cyganki przez liczne postaci literackie i mitologiczne aż po Maryję. Każdy strzał może być dobry, no może z wyjątkiem Maryi, gdyż zbyt dużo tu gołego ciała, jak na malarskie przedstawienie matki Jezusa.

Czytaj resztę wpisu »

Tommaso Masaccio – Freski z Kaplicy Brancaccich

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 1.08.2009 at 10:47

Tribute_Money

Tommaso Masaccio i Kaplica Brancaccich nie mogą równać się sławą z Michałem Aniołem i Kaplicą Sykstyńską. Jednak bez tych pierwszych najpewniej nie byłoby tych drugich, podobnie zresztą jak wielu innych arcydzieł włoskiego renesansu.

Przez wiele dekad kaplica Brancacchich w kościele Santa Maria del Carmine we Florencji była miejscem, w którym młodzi malarze uczyli się fachu kopiując dzieła Masaccia (właść.Tommaso di Ser Giovanni di Simone Guidi Cassai). Byli wśród nich Michał Anioł, Domenico Ghirlandaio, Sandro Botticelli, Fra Angelico, Rafael, Perugino i wielu innych.

Czytaj resztę wpisu »

Paolo Veronese – Wieczerza w domu Leviego

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 22.04.2009 at 10:24

veronese-levi

Dość trudno w to uwierzyć, ale powyższy obraz zaprowadził Veronesego przed oblicze Inkwizycji. Jej członkom nie spodobało się bowiem to, że artysta umieścił na płótnie, które miało przedstawiać ostatnią wieczerzę Jezusa, przeróżne „głupstwa”: karły, psy, papugi, błaznów (i to w dodatku pijanych!), Murzynów, czy osobnika dłubiącego w zębach. Najmocniej jednak miało rozdrażnić inkwizytorów ukazanie niemieckich lancknechtów, bo Niemców kojarzono wówczas z luteranizmem.

Czytaj resztę wpisu »

Giovanni Bellini – Opłakiwanie zmarłego Chrystusa

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 10.04.2009 at 6:30

bellini_-_the_lamentation_over_the_body_of_christ

Giovanni Bellini jest powszechnie uznawany za ojca weneckiego koloryzmu. Nie tylko tworzył zachwycające barwami Madonny, ale wychował dwóch arcygigantów tego kierunku: Giorgiona i Tycjana.

Ja jednak nie pokażę Wam dziś Madonn w pięknych niebieskich szatach. Nie pokażę też pewnej nagiej kobiety z lusterkiem, którą namalował, gdy miał ponad 85 lat, a którą wielu uznaje za jego najwybitniejsze dzieło.

Największą bowiem słabość mam do obrazu, który nie bije w nas pięknymi barwami. To skromna tempera ukazująca opłakiwanie zmarłego Chrystusa. Myślę, że to cudowne, rzadko prezentowane dzieło doskonale pasuje do Wielkiego Piątku, który dziś wypada.

ok. 1500 r., tempera na drewnie, 76 na 121 cm, Galleria degli Uffizi we Florencji

Andrea Mantegna – Opłakiwanie zmarłego Chrystusa

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 30.03.2009 at 12:29

mantegna_andrea_dead_christ

Jedną z największych fascynacji malarzy wczesnego renesansu była perspektywa. Artyści prześcigali się w jej brawurowym zastosowaniu. Z praktyki tej najbardziej słynęło trzech Włochów: Paolo Uccello, Piero della Francesca i Andrea Mantegna. W kategorii brawurowości wyścig wygrał chyba właśnie Mantegna wizerunkiem leżącego martwego Jezusa, na którego patrzymy stojąc naprzeciw jego przebitych stóp.

Jednak Mantegna zdecydowanie nie wygrał w kategorii bezbłędności perspektywy. Stopy Jezusa są zbyt małe, a głowa dużo za duża. Mimo to obraz ten wciąż budzi zachwyt. Perspektywa bowiem nie jest w malarstwie wszystkim. Liczy się też nastrój i emocje zaklęte w dziele. A tu Mantegna błędów nie popełnił.

1467/1480 r., tempera na płótnie, 66 na 81,3 cm, Pinacoteca di Brera w Mediolanie

Mantegna ma też na koncie lepszy z punktu widzenia prawidłowej perspektywy wizerunek leżącego mężczyzny. To widoczny poniżej niewielki, ale prześliczny rysunek „Mężczyzna leżący na kamiennej płycie” przechowywany w British Museum.

mantegna-076s

Simone Martini – Guidoriccio da Fogliano przy oblężeniu Montemassi

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 12.03.2009 at 15:59

simone_martini_kondotier

Fresk Martiniego to pierwszy konny portret w średniowiecznym malarstwie Europy i pierwsze świeckie dzieło. Ukazany na nim rycerz to kondotier (dowódca najemników) Guidoriccio da Fogliano. Unieśmiertelnienie swej osoby freskiem mistrza z Sieny zawdzięcza radzie tego miasta, która zleciła gigantyczne malowidło w podzięcie za odzyskanie dla Sieny dwóch miasteczek, Montemassi i Sassoforte. Oczywiście nie była to jedyna nagroda. Kondotier i jego ludzie dostali też odpowiednie do zasług trzosy.

Co widzimy na obrazie? Z lewej strony jest Montemassi, a z prawej obóz wojsk kondotiera. Zamek w środku obrazu to według większości ekspertów Sassoforte. Pojawiły się jednak również głosy, że to twierdza zbudowana dla zdobycia Montemassi.

Obraz ten jest wyjątkiem w dorobku Martiniego. Specjalizował się on bowiem w obrazach religijnych wykonywanych w tradycji bizantyjsko-gotyckiej.

1330/33, fresk, 340 na 968 cm, Palazzo Publico w Sienie

guidoriccio-da-fogliano

Francesco Guardi – Gondola na lagunie

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 13.02.2009 at 15:33

guardi_gondola_w_lagunie

O Guardim i jego malarstwie pisałem już rok temu ilustrując wpis obrazem „Pałac Dożów„, który jest typowym przykładem dzieł weneckiego mistrza. Napisałem wówczas, że wielkimi fanami jego malarstwa byli francuscy impresjoniści. Dziś wyjaśnię dlaczego.

Obraz, który widzicie powyżej, jest zdaniem większości specjalistów przykładem późnego Guardiego. Nie wiemy jednak kiedy dokładnie powstał, a datowania ekspertów potrafią się różnić nawet o 20 lat.

Ten niewielki obrazek zachwycił impresjonistów swoim nastrojem i niebem, które zlewa się z morzem. Malując go Guardi przestał być malarzem trzaskającym weneckie widoki dla turystów, a stał się prawdziwym poetą. Aż czuć wilgoć, która unosi się w powietrzu. To właśnie ta poetyczna miniaturka tak zachwyciła impresjonistów. Podobnie niebieskawe obrazki Wenecji tworzyli choćby Monet i Manet, a wielu innych malarzy po prostu pastiszowało ujęcie wielkiego Wenecjanina. Jednak nikt go nie dogonił.

po 1780?, olej na płótnie, 25 na 38 cm, Museo Poldi-Pezzoli w Mediolanie

Sandro Botticelli – Wiosna

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 18.01.2009 at 23:46

botticelli-primavera

Słynna „Primavera” to jeden ze sztandarów renesansu. Jest to jednak renesans wczesny, który nie wstydzi się średniowiecznej estetyki. Najmocniej widać ją w gotyckiej smukłości postaci i w pozie stojącej w centrum Wenus.

Tematyka obrazu jest jednak w pełni antyczna. Mamy tu Zefira, Chloris, Kupidyna, Merkurego, Wenus i trzy gracje. Niestety, choć znamy bohaterów, to znaczenie dzieła jest niezbyt jasne. Historycy sztuki najczęściej szukają go w ideach neoplatońskich filozofów z Akademii Florenckiej.

Sandro Botticelli sportretował na obrazie kobiety, w których kochali się dwaj bracia z rządzącego Florencją rodu Medyceuszy. W roli Wenus wystąpiła Lukrecja Donati, a Wiosną w kwiecistej sukni jest Simonetta Vespucci. Ta druga była jedną z najchętniej portretowanych kobiet w dziejach malarstwa. Sam Botticelli malował ją kilka razy, a nie był jedynym, który uwiecznił jej urodę pędzlem. Zdaniem niektórych to właśnie z jej postacią należy wiązać znaczenie obrazu. Botticelli namalował go bowiem na zamówienie kogoś z rodu Medyceuszy w rok po przedwczesnej śmierci pięknej arystokratki.

1477, tempera na drewnie, 303 na 314 cm, Galeria degli Uffizi we Florencji

Jacopo Tintoretto – Ostatnia wieczerza

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 9.01.2009 at 20:44

tintoretto-last-supper

Hasła „obraz” i „ostatnia wieczerza” od razu przywołują przed oczy słynną leonardowską wizję. Ta kompozycja tak wryła się w nasze umysły, że zazwyczaj ciężko wyobrazić sobie inaczej Jezusa posilającego się wraz ze swoimi uczniami.

Są jednak odmienne wizje. Jedna z najbardziej znanych jest dziełem innego włoskiego arcymistrza pędzla Jacopa Tintoretta. Widz nie stoi już na wprost stołu, ale z boku pomieszczenia, w którym odbywa się wieczerza, i to w dodatku na podwyższeniu.

Ukazany w tzw. uciekającej perspektywie stół jest osią kompozycji. Malarz za pomocą perspektywy próbuje nas oszukać, że odszedł od tradycji ukazywania Jezusa w centrum. Choć wydaje się, że Zbawiciel stoi gdzieś na końcu stołu, to w rzeczywistości jest ulokowany centralnie i to podwójnie. Po uwzględnieniu perspektywy Jezus tak naprawdę jest w połowie stołu. W dodatku jego postać jest dokładnie na środku obrazu, choć mózg sugeruje coś innego. Weźcie do ręki linijkę, jeśli mi nie wierzycie.

Tintoretto nie zostawił Jezusa i jego uczniów samym sobie jak to się dzieje w wielu malarskich wieczerzach. Ukazał cały świat wokół nich – ten realny i ten duchowy. I właśnie sposób ukazania tego drugiego najbardziej mnie zachwyca. Anioły „rodzą się” z dymu, który pochodzi z zawieszonej u sufitu lampy.

Myślę, że lampa symbolizuje Ducha Świętego. Mam na to dwie poszlaki. Pierwsza to właśnie te anioły. Druga to fakt, że lampa świeci co najmniej tak mocno jak aureola Jezusa. To chyba nie przypadek. (kolejne dwie poszlaki pojawiły się w komentarzu do wpisu)

Tak nowatorskie podejście do tematu nie wszystkim się spodobało. Publiczność przełomu XVI i XVII w. nie ceniła obrazu Tintoretta zbyt wysoko. Podobnie uważał Rubens, dla którego był to wyłącznie chaos. Ale już Diego Velázquez zachwycał się tym płótnem i nawet wykonał jego kopię.

1592/1594, olej na płótnie, 366 na 568 cm, kościół San Giorgio Maggiore w Wenecji

Andrea del Pozzo – Freski z kościoła San Ignazio w Rzymie

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 14.12.2008 at 20:42

rome_santignazio_ceiling_hdr

Iluzja była jednym z najważniejszych elementów barokowego malarstwa. Ulubionym chwytem malarzy było zlewanie obrazu z architekturą, tak by widz nie miał pojęcia, co jest elementem budynku, a co jedynie malunkiem.

Doskonałym przykładem takiego malarstwa jest kościół San Ignazio w Rzymie. Freski na jego sklepieniu, które wykonał Andrea del Pozzo, robią wrażenie, że sklepienia nie ma, a wysokie mury kościoła wznoszą się wprost ku niebu.

Artysta namalował też w kościele pozorną kopułę.

ignazio

Zdjęcie górne jest na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 2.5. Autor: Alessio Damato.

Autorem dolnego zdjęcia jest Don Edgar. Wszelkie prawa zastrzezone

Piero della Francesca – Biczowanie Chrystusa

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 13.11.2008 at 19:42

piero-della-francesca

Być może ten trochę niepozorny obraz nie wyda wam się wielkim arcydziełem, ale od setek lat budzi on podziw tłumów malarzy i historyków sztuki. Nikt nie jest już w stanie zliczyć poświęconych mu analiz i rozpraw. Skąd ten zachwyt?

Otóż „Biczowanie…” jest arcydziełem perspektywy. Specjaliści zachwycali się maestrią z jaką Piero ukazał pokryty kasetonami sufit i zdobioną wzorem geometrycznym posadzkę pomieszczenia, w którym biczowany jest Jezus. Zachwyt wzrósł w erze komputerów. Poddano bowiem obraz ich ścisłym umysłom i okazało się, że Piero malując perspektywiczne skróty nie pomylił się ani o milimetr i ani o promil stopnia kątowego. Średniowieczny malarz!

Obraz jest też serią zagadek, a próby ich rozwiązania zajęły jeszcze więcej stronnic, niż zachwyty nad perspektywą. Pierwsza tajemnica to data powstania obrazu. Specjaliści w swoich hipotezach osiągnęli rozrzut 26 lat, choć później trochę on zmalał.

Znacznie większe dysputy wywołał temat dzieła i tożsamość jego bohaterów. Co prawda większość historyków (ale nie wszyscy) zgadza się, że widzimy biczowanie Chrystusa, ale w kwestiach prawdziwego znaczenia obrazu (owego słynnego „co artysta chciał powiedzieć”) i identyfikacji trzech mężczyzn z prawej bezwzględnej większości nie udało się zgromadzić.

Można spotkać teorie, że Piero chciał ukazać obojętność ludzi wobec cierpienia (trzech mężczyzn nie przejmuje się katorgą w pomieszczeniu) albo to jaką katastrofą dla chrześcijaństwa był upadek Konstantynopola w 1453 r. (orientalne szaty części bohaterów). Wielką zagadką jest bosy młodzieniec w prostej czerwonej szacie. Wielu widzi w nim Chrystusa (mielibyśmy go wówczas na obrazie dwa razy). Popularna jest też teza, że to hrabia Urbino, Oddantonio de Montefeltro. Dwóch złych doradców namówiło go do spisku, który zakończył się śmiercią 16-letniego hrabiego. Bogato ubrani mężczyźni obok chłopca mieliby być właśnie tymi doradcami. Teza ta jest o tyle prawdopdobna, że obraz zamówiła właśnie rodzina Montefeltro. Nie brak jednak jeszcze i innych teorii, choćby tej, że to skruszony Judasz i dwóch kapłanów z Sanhedrynu.

Jedno jest pewne. Obraz ten jeszcze długo będzie zapewniał zajęcie kolejnym pokoleniom historyków sztuki.

1453/1470 r., olej i tempera na drewnie, 58,4 na 81,5 cm, Galleria Nazionale delle Marche w Urbino

Giotto di Bondone – Opłakiwanie Chrystusa

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 16.10.2008 at 2:51

W XIII wieku jak i w kilku wcześniejszych panowało w Europie malarstwo bizantyjskie. Daleko mu do realizmu. Postacie są płaskie, ich pozy sztywne, przedstawienia nienaturalne, a gama kolorów dość uboga. Tak malowali nie tylko malarze bizantyjscy, ale również wzorujący się na nich artyści z Europy Zachodniej.

Pod koniec XIII w. pojawił się we Włoszech malarz, który miał dość geniuszu, by zrozumieć, że malarstwo może zdecydowanie lepiej ukazywać rzeczywistość. Bazując na bizantyjskim malarstwie (wszak innego wówczas nie było) zaczął stosować nowatorskie chwyty. Zrezygnował z ornamentacyjnego przepychu, zaczął ukazywać biblijne sceny, tak jakby były zdarzeniami z życia zwykłych ludzi, wprowadził psychologię postaci oraz skromniutkie zaczątki perspektywy, którymi stworzył wrażenie głębi. Przede wszystkim jednak za pomocą światłocienia dał bohaterom swych obrazów trójwymiarowe ciała.

W ten sposób Giotto stał się ojcem-założycielem europejskiego malarstwa realistycznego. Oczywiście obrazy Giotta znacznie ustępują dziełom Michała Anioła, Velazqueza, Rembrandta i setek innych malarzy, którzy po nim przyszli, ale oni już nie musieli wyważać drzwi otwartych przez Giotta i mogli skupić się na udoskonalaniu jego wynalazków.

„Opłakiwanie Chrystusa” to jedna z wielu scen, którymi Giotto ozdobił na początku XIV w. wnętrze Kaplicy Scrovegnich w Padwie. By lepiej docenić genialność Włocha, porównajcie jego dzieło z freskiem bizantyjskiego artysty o tej samej tematyce, który znajduje się w Nerezi koło stolicy Macedonii Skopje.

Ach, i jeszcze jedno. Giottowskie „Opłakiwanie…” słynie z nowatorskiego (znów!) i bardzo odważnego ukazania dwóch osób odwróconych plecami. Według niektórych te zgarbione plecy ukazują więcej bólu, niż widoczne na fresku twarze.

Parmigianino – Mistyczne zaślubiny św. Katarzyny

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 19.09.2008 at 12:06

Według legendy o św. Katarzynie otrzymała ona podczas modlitwy pierścionek zaręczynowy od Jezusa. Właśnie tę scenę pokazał na swym obrazie włoski malarz Parmigianino (właśc. Francesco Maria Mazzola).

Ujęcie jest jednak dość niecodzienne. Na pierwszym planie widzimy głowę starca, który symbolizuje pustelnika będącego doradcą duchowym świętej. Tak ucięta postać to wielka rzadkość w dawnym malarstwie. Wrażenie lekkiej dziwaczności zwiększa siedząca bokiem do widza Madonna.

„Mistyczne zaślubiny…” były pierwszym poważnym dziełem Parmigianina. Gdy je malował miał około 18 lat.

Niezwykła kompozycja jest najprawdopodobniej efektem poszukiwania nowego indywidulanego stylu. Parmigianino należał bowiem do pokolenia, które przyszło zaraz po wielkich gigantach takich jak Rafael i Michał Anioł. Malarze ci mieli więc ogromne kłopoty ze stworzeniem czegoś wspaniałego i wyjątkowego.

Eksperymenty malarza z Parmy i innych przedstawicieli młodego pokolenia doprowadziły w końcu do wykształcenia się nowego stylu – manieryzmu. I choć to właśnie te późniejsze dzieła Parmigianina zapewniły mu sławę, to ja bardziej lubię „Mistyczne zaślubiny…”. No i pewien portret, który może kiedyś pokażę.

ok. 1521, olej na desce, 74 na 57 cm, National Gallery w Londynie

Piero di Cosimo – Święta Maria Magdalena

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 9.07.2008 at 1:32

Piero di Cosimo ma na swoim koncie kilka dzieł wybitnych oraz całkiem sporo takich, które raczej nie przypadają mi do gustu. Te drugie są zazwyczaj rozbudowanymi scenami o charakterze animalistycznym i mitologicznym (np. „Odnalezienie miodu„). Razi w nich chaos, wielość postaci, ich dziwaczność, a przy tym wszystkim nijakość.

Owe wybitne dzieła to obrazy zupełnie innego typu. Nie ma w nich tłumu, nie ma chaosu. Spośród moich ulubionych trzy są portretami, a jeden co prawda sceną mitologiczną, ale tylko z trójką bohaterów. Najdłużej wpatruję się zawsze w przesycony poetyką portret „Świętej Marii Magdaleny”. I dziwię się dlaczego nie zyskał powszechnej sławy.

1505 r., tempera i olej na drewnie, 72,4 na 53,4 cm, Galleria Nazionale w Rzymie

Michał Anioł – Bóg Stworzyciel

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 21.05.2008 at 18:53

Przyszła wreszcie pora ujawnić ostatnie z trzech moim zdaniem najwspanialszych przedstawień Boga*. To dzieło Michała Anioła, które zdobi sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie. Wielki mistrz arcygenialnie zawarł w tej postaci niezwykłą moc jaką powinien mieć twórca wszechświata. Osiągnął to wieloma elementami: zdecydowanym obliczem postaci, ułożeniem rąk i wreszcie stworzeniem wrażenia pędu.

Dopiero pisząc o Bogu Michała Anioła zorientowałem się, że wszystkie moje ulubione przedstawienia Stwórcy ukazują go w chwili tworzenia świata…

* Pierwsze dwa to dzieła Stanisława Wyspiańskiego i Williama Blake’a.

Caravaggio – Wieczerza w Emmaus

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 18.03.2008 at 0:42

Wieczerzę w Emmaus Caravaggio namalowal dwa razy. Pierwsza powstała w 1601 r. a druga pięć lat później. Najczęściej podkreślaną różnicą są bardziej stonowane barwy i gesty w drugim płótnie. Zauważalny jest też mocno zmieniony wygląd Jezusa oraz dużo uboższe menu.

Nie ma pewności dlaczego Caravaggio wprowadził te zmiany. Specjaliści najczęściej wskazują na poważne kłopoty jakie miał w czasie, gdy malował drugi obraz. Skazany na karę śmierci za zabójstwo musiał uciekać z Rzymu. Nie użalajcie się jednak nad nim za bardzo. Nazwisko Caravaggia pojawia się w rzymskim Archiwum Sądowym wiele razy przy okazji bójek, napadów, zakłócania porządku publicznego, bezprawnego noszenia broni i wielu drobniejszych wykroczeń. Zawsze jednak ratowali go wpływowi protektorzy. Do czasu…

Wieczerza w Emmaus (górna) 1601 r., olej na płótnie, 141 na 196,2 cm, National Gallery w Londynie
Wieczerza w Emmaus (dolna) 1606 r., olej na płótnie, 141 na 175 cm, Pinacoteca di Brera w Mediolanie

Tycjan – Koncert wiejski

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 15.03.2008 at 11:16

„Koncert wiejski” był przedmiotem wielu gorących debat historyków sztuki. Przez długi czas uznawano, że jego autorem był Giorgione, mistrz Tycjana. Później jednak obraz przypisywano kolejno Belliniemu, Palmie Vecchio, Sebastianowi del Piombo, by wreszcie na pewien czas uznać go za dzieło duetu Giorgione-Tycjan. Jednak obecnie większość specjalistów, a także szefostwo Luwru, uznają, że „Koncert” jest samodzielnym dziełem Tycjana. W chwili powstania obrazu miał on około 19 lat, więc „Koncert” doskonale pasuje do mojego cyklu „młodzieńcze arcydzieła wielkich mistrzów„.

Widzimy dwóch ubranych młodych mężczyzn i dwie nagie kobiety wypoczywających na łonie natury. W rzeczywistości jednak niewiast nie ma. Są tylko tworem wyobraźni obu mężczyzn. Weneccy malarze lubili wówczas tworzyć takie płótna ukazujące widzialne i niewidzialne. Zdaniem specjalistów obraz jest alegorią Poezji. Mają o tym świadczyć dwa jej symbole: flet i lejąca się woda rozdzielone między kobiety.

„Koncertem” zachwycali się francuscy impresjoniści, których urzekło rozłożenie barw i światło. Édouard Manet oddał mu hołd „Śniadaniem na trawie„, czym wywołał całkiem spory skandal. Wiele osób oburzyło bowiem ukazanie nagich kobiet w towarzystwie ubranych mężczyzn.

ok. 1509 r., olej na płótnie, 105 na 137 cm, Luwr

Leonardo da Vinci – Karton do obrazu Św. Anna

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 12.03.2008 at 10:41

Karton do obrazu przedstawiającego św. Annę, babcię Jezusa, Leonardo wykonał prawdopodobnie przed 1507 r. Wielu traktuje ten rysunek z takimi samymi honorami jak skończone obrazy. Widzimy na nim kilka faz tworzenia dzieła. Pierwszą – swobodny szkic – dostrzec można w stopach kobiet oraz w uniesionej ręce św. Anny. Najbardziej dopieszczone jest zaś oblicze trzymającej Jezusa Maryi. (powiększenie kartonu)

Leonardo uznawał szkic i studium za podstawowe akty twórcze, które posiadały własną samoistną wartość i miały pobudzać umysł do nowych pomysłów. Dla mnie jego studia szat, dłoni, czy twarzy są dużo ciekawsze niż pewien słynny, pokazywany wszędzie, a tym samym szalenie już nudny, portret z tajemniczym uśmiechem.

Obraz ze świętą Anną Leonardo namalował ostatecznie w 1510 r. w trochę innej kompozycji.

Przed 1507 r.(?), kreda na papierze, 141,5 na 104,6 cm, National Gallery w Londynie

Pietro Perugino i Rafael Santi – Zaślubiny Marii

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 3.03.2008 at 0:59

Mistrzów pędzla było na przestrzeni wieków wielu. Dużo rzadziej trafiali się arcymistrzowie. Niby malowali tak samo jak mistrzowie, ale jednak ich dzieła były lepsze, milsze dla oka, bardziej realistyczne – lśniły geniuszem jakim los obdarzył ich twórców.

Pod koniec XV w. we włoskiej Perugii była słynna pracownia malarska, którą kierował ceniony w calym kraju mistrz Pietro Perugino. W 1494 r. pod skrzydła mistrza trafił 11-letni chłopiec, w którym drzemał geniusz. Perugino oszlifował ten malarski diament i 10 lat później młokos znokautował mistrza.

Dla zwykłych śmiertelników widoczne u góry „Zaślubiny Marii” namalowane przez Perugina około 1500-1504 r. są obrazem, któremu trudno coś zarzucić. Jednak 21-letni Rafael Santi nie był zwykłym śmiertelnikiem. W 1504 r. wykonał obraz przedstawiający to samo zdarzenie i w tej samej konwencji, ale lśniący geniuszem.

W zasadzie wszystko w obrazie Rafaela jest lepsze. I budynek w tle, który nie jest ścięty i wygląda jak prawdziwy dom, a nie jak teatralna dekoracja. I kapłan, który nie stoi sztywno na baczność jak kukła, ale lekko pochyla się pomagając Józefowi nałożyć obrączkę Marii. I płyty placu, które lepiej podkreślają perspektywę. I wreszcie odrzucony przez Marię konkurent Józefa, który łamie gałązkę w taki sposób, że nie mamy wątpliwości, iż ta zaraz trzaśnie, podczas gdy na obrazie Perugina łamanie wygląda bardzo nieprzekonująco. Niby szczegóły, niby nic wielkiego, ale różnicę między mistrzem a arcymistrzem widać gołym okiem.

Pietro Perugino „Zaślubiny Marii”, ok. 1500-1504, olej na desce, 234 na 185 cm, Musée des Beaux-Arts w Caen (powiększenie)
Rafael Santi „Zaślubiny Marii”, 1504, olej na desce, 170 na 117 cm, Pinacoteca di Brera w Mediolanie (powiększenie)

Francesco Guardi – Pałac Dożów

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 9.02.2008 at 11:08

„Pałac dożów” Francesca Guardiego, rok 1770, olej na płótnie, 58,1 cm na 76,4 cm, National Gallery w Londynie.

Gdy byłem młodszy, dość często myliłem nazwiska Gaudiego, o którym pisałem w ostatnim poście, i Guardiego. Pierwszy upiększał Barcelonę swoimi budowlami, natomiast drugi uwieczniał piękno Wenecji swoimi obrazami. Trochę niedbały styl Guardiego spowodował, że w konkurencji portrecista Wenecji ludzie zazwyczaj wyżej stawiają dbającego o szczegóły Canaletta. Ale i Guardi ma swoich wielkich fanów. Byli wśród nich choćby francuscy impresjoniści (sprawdź dlaczego).