Są ich tysiące. Rzeźby, obrazy, budowle... Wszystkie wspaniałe

Hans Holbein Młodszy – Ambasadorowie

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 15.02.2008 at 1:26

Mężczyzna z lewej strony to 29-letni Jean de Dinteville, ambasador Francji w Anglii. Towarzyszy mu o cztery lata młodszy inny francuski dyplomata biskup Georges de Selve. Obaj mężczyźni są wykształceni i bogaci. Aby nikt nie miał co do tego wątpliwości zostali sportretowani w bogatych szatach i w otoczeniu szalenie drogich naukowych przyrządów.

Jednak przybyły niedawno do Anglii niemiecki malarz Hans Holbein Młodszy zostawił też ostrzeżenie. To ta plama na dole obrazu. Jeśli przybliżycie twarz do prawej strony monitora i spojrzycie na nią pod ostrym kątem, to bez trudu rozpoznacie co malarz zniekształcił i zrozumiecie czego jest to symbolem.

Kolejny prztyczek wymierzony młodym mężczyznom znajduje się z lewej strony obrazu. Nieśmiało wystaje tam zza bogatej zasłony skromny krzyżyk z Jezusem.

„Ambasadorowie”, 1533 r., olej na desce, 207 na 209,5 cm, National Gallery w Londynie

Reklamy
  1. „Jeszcze pod ręką globus – z taką mapą świata,
    Na jaką stać strategię, plany i marzenia.
    Jeszcze insygnia władzy, sobolowa szata,
    Gęsty, trefiony włos i ręki gest bez drżenia.
    Jeszcze w zasięgu dłoni zegar – jeszcze wcześnie,
    Pewności siebie ruch wskazówki nie odbiera.
    Wzrok – lustro duszy – widzi wszystko nawet we śnie,
    Któremu spokój niesie Cyfra i Litera.

    Tyle zrobili już, jak na swe młode lata,
    Ulega dziejów wosk ich nieomylnym śladom –
    To George de Selve – obiecujący dyplomata
    I Jean de Dinteville – francuski ambasador.

    Dyskretny przepych – tylko echem dostojeństwa,
    Turecki dywan, włoska lutnia – znak obycia.
    W milczących ustach bezwzględnego smak zwycięstwa,
    W postawach – wielkość – osiągnięta już za życia.
    Ciężka kotara obu wspiera tym – co kryje.
    Patrzą przed siebie śmiało, pewni swoich racji,
    Wszak dyplomacja włada wszystkim dziś – co żyje,
    A oni – kwiat szesnastowiecznej dyplomacji!

    Nie wiedzą, co to ból, co dżuma, albo katar.
    Zachciankom wielkich – świat uczyni zawsze zadość!
    To George de Selve – obiecujący dyplomata
    I Jean de Dinteville – francuski ambasador.

    Lecz w nastrojonej lutni nagle struna pęka
    I żółkną brzegi kart w otwartej wiedzy księdze…
    Za krucyfiksem błądzi mimowolnie ręka
    Strzałka zegara iść zaczyna coraz prędzej!
    Straszliwy kształt przed nimi zjawia się w pół kroku
    I niszczy spokój – czy artysta się wygłupia?
    Nie, to nie żart! Na kształt ten trzeba spojrzeć z boku!
    Żeby zobaczyć jasno, że to czaszka trupia!

    Byli – i nie ma ich, ach – cóż za wielka strata!
    Jak nazywali się? Któż dzisiaj tego świadom?
    Ach! George de Selve! Obiecujący dyplomata…
    Ach! Jean de Dinteville, francuski ambasador…”

    Jacek Kaczmarski
    31.3.1987

    :)

  2. Super! Bardzo dziękuję za doskonały dodatek do mojego wpisu.

    Pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s