Są ich tysiące. Rzeźby, obrazy, budowle... Wszystkie wspaniałe

Archive for the ‘Malarstwo’ Category

Tommaso Masolino – Freski z Kaplicy Brancaccich

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 7.11.2009 at 12:13

Cappella_brancacci,_Guarigione_dello_storpio_e_resurrezione_di_Tabita_(restaurato),_Masolino

O Kaplicy Brancaccich we Florencji pisałem już prezentując Tommasa Masaccia, którego freskom miejsce to zawdzięcza swą sławę. Tommaso Masolino (właściwie Tommaso di Cristoforo Fini da Panicale) był jego równorzędnym współpracownikiem w dziele ozdabiania kaplicy. Jednak jego freski nie są aż tak cenione jak Masaccia. Nie oznacza to jednak, że nie są godne uwagi.

Najbardziej chwalonym dziełem Masolina z kaplicy jest “Kuszenie Adama i Ewy” (obok). Jest to bardzo odważny jak na tamte czasy akt, który ukazuje Adama i Ewę pod drzewem poznania dobra i zła. Obraz mocno jeszcze tkwi w gotyku (postaci wciąż są mocno płaskie), ale ma też wiele elementów renesansowych, z których najbardziej w oczy rzuca się właśnie nagość.

Read the rest of this entry »

Edgar Degas – Place de la Concorde (Plac Zgody)

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 25.10.2009 at 13:04

Edgar_Degas_Place_de_la_Concorde

Edgar Degas to jedno z czołowych nazwisk francuskiego impresjonizmu, choć malarz ten nigdy nie był prawdziwym, stuprocentowym impresjonistą, gdyż notorycznie łamał podstawowe malarskie zasady tego ruchu. Używał chociażby w swoich obrazach wyklętych przez impresjonistów czerni, szarości i ziemistych kolorów. Do tego nie zrezygnował ze wzmacniania kształtów konturem i twierdził, że jest po prostu realistą. Jednak to on był jednym z głównych organizatorów słynnej wystawy buntowników z 1874 r., która była kluczowym wydarzeniem w dziejach impresjonizmu.

Read the rest of this entry »

John Sell Cotman – Most nad rzeką Greta (Greta Bridge)

In Malarstwo, Sztuka XIX wieku on 13.10.2009 at 8:02

John_Sell_Cotman_Greta Bridge

Kolejny malarz, który wyprzedził swoją epokę i umarł zanim został doceniony. Wyprzedził ją lekko kubistycznym podejściem do malarstwa. Co prawda “kubizmowi” Cotmana było szalenie daleko do kubizmu XX-wiecznego, ale pewna geometryzacja form i upraszczanie rzeczywistości bardzo mocno przebijało z jego akwarel.

“Most nad rzeką Greta” to jedna z najbardziej znanych obecnie akwarel namalowanych w tym stylu. Zdobi ona wiele encyklopedycznych notek o Cotmanie. Drugim w miarę często reprodukowanym dziełem jest widoczny obok “Akwedukt w Chirk” z ok. 1804 r., który pozwala jeszcze lepiej dostrzec charakterystyczną geometryzację.

Read the rest of this entry »

Jacgues-Louis David – Madame Récamier

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka nowożytna on 1.10.2009 at 18:39

Jacques-Louis_David_016
Jacgues-Louis David trafił ze swoim talentem w niezwykłe czasy i długo doskonale sobie w nich radził. W początkach kariery wywijał pędzlem na zlecenie króla Francji Ludwika XVI. Potem robił to samo dla wielkich szych rewolucji francuskiej, a w końcu stał się nadwornym malarzem Napoleona. Miał więc okazję uwieczniać najbardziej dramatyczny okres francuskich dziejów, dzięki czemu jego płótna zdobią niezliczone podręczniki historii.

Po upadku Napoleona skończyła się dobra passa malarza. Bourbonowie nie zamierzali wybaczać artyście malowania dla ich wrogów i uznany “królobójcą” David musiał umykać z Francji. Zamieszkał w Belgii, gdzie żył spokojnie, ale już niczego istotnego nie namalował.

Read the rest of this entry »

Meindert Hobbema – Droga do Middelharnis

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 18.09.2009 at 11:58

Hobbema Droga do Middelharnis

Kolejny wielki artysta, który za życia nie zakosztował sławy. Utrzymywał się głównie z urzędniczej posady i zakończył życie w nędzy, ponieważ współczesnych mu Holendrów mało obchodziły jego wiejskie widoki. Nie lepiej było po śmierci artysty. W XVIII w. zdarzało się nawet, że handlarze obrazami usuwali jego nazwisko z obrazów, by wstawiać sfałszowane podpisy znanych malarzy, bo jakiegoś tam Hobbemy nikt nie chciał kupować. Obrazy Holendra były wówczas doceniane tylko w Anglii. Dopiero w połowie XIX w. nazwisko Hobbema zaczęło być znane w całej Europie.

Read the rest of this entry »

Francisco de Zurbarán – Święty Franciszek

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 6.09.2009 at 12:46

Peter Paul Rubens – Portret Clary Seleny Rubens

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 25.08.2009 at 9:51

Peter_Paul_Rubens

Nie przepadam za malarstwem Rubensa. Te jego gigantyczne, tłuste, gołe kobiety, te mitologiczne sceny będące kłębowiskiem powyginanych półnagich postaci, to wciskanie gdzie tylko się da udających aniołki niemowlaków, wszystko to zniechęca mnie do dzieł słynnego Flamanda.

Read the rest of this entry »

Giorgione – Burza

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 13.08.2009 at 9:31

Giorgione - La Tempesta ( Burza )

Tajemniczy obraz tajemniczego malarza. Obraz jest tajemniczy, gdyż nikt nie ma pojęcia, jaki jest jego temat. Mamy karmiącą kobietę, mężczyznę i pejzaż z niebem przeciętym błyskawicą.

Kobietę identyfikowano przeróżnie – od cyganki przez liczne postaci literackie i mitologiczne aż po Maryję. Każdy strzał może być dobry, no może z wyjątkiem Maryi, gdyż zbyt dużo tu gołego ciała, jak na malarskie przedstawienie matki Jezusa.

Read the rest of this entry »

Tommaso Masaccio – Freski z Kaplicy Brancaccich

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 1.08.2009 at 10:47

Tribute_Money

Tommaso Masaccio i Kaplica Brancaccich nie mogą równać się sławą z Michałem Aniołem i Kaplicą Sykstyńską. Jednak bez tych pierwszych najpewniej nie byłoby tych drugich, podobnie zresztą jak wielu innych arcydzieł włoskiego renesansu.

Przez wiele dekad kaplica Brancacchich w kościele Santa Maria del Carmine we Florencji była miejscem, w którym młodzi malarze uczyli się fachu kopiując dzieła Masaccia (właść.Tommaso di Ser Giovanni di Simone Guidi Cassai). Byli wśród nich Michał Anioł, Domenico Ghirlandaio, Sandro Botticelli, Fra Angelico, Rafael, Perugino i wielu innych.

Read the rest of this entry »

Claude Monet – Impresja, wschód słońca

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 15.07.2009 at 13:22

Claude_Monet,_Impression,_soleil_levant

Obraz, którego tytuł dał nazwę całemu kierunkowi, a tytułu tego nie byłoby, gdyby nie frustracja pewnego dziennikarza. Ale od początku. W 1874 r. grupa malarzy, których dzieł nie dopuszczano do Salonu Paryskiego przygotowywała własną wystawę. Byli wśród nich m.in. Edgar Degas, Camille Pissarro, Pierre-Auguste Renoir, Arthur Sisley i oczywiście Claude Monet. Każda wystawa musi mieć swój katalog. Tego zadania podjął się brat Renoira, Edmond, który był dziennikarzem.
Read the rest of this entry »

John Constable – Wóz z sianem

In Malarstwo, Sztuka XIX wieku on 3.07.2009 at 9:25

John_Constable_013

Gusta bywają bardzo różne. Tej prawdy szczególnie mocno doświadczył angielski malarz John Constable. Najchętniej malował zwykłe pejzaże, w których ukazywał zazwyczaj wiejskie zakątki Anglii. Na jego obrazach prawie zawsze były trzy elementy: woda, zieleń (i to zazwyczaj taka bardzo zielona) oraz niebo pełne kłębiastych chmur. Jego zachwytu naturą nie podzielali jednak rodacy i nie cenili sobie zbytnio tych “przypadkowych” i “chaotycznych” widoczków. Na nic zdawały się tłumaczenia artysty, że przecież taka jest natura – chaotyczna i przypadkowa.

Read the rest of this entry »

François Boucher – Leżąca dziewczyna

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka nowożytna on 21.06.2009 at 13:18

Marie-Louise_O'Murphy

Kolejna spośród najsławniejszych pup malarstwa. W dodatku pupa nieletnia, gdyż należy najpewniej do dziewczyny, która nie ukończyła jeszcze 15 roku życia. Uważa się, że była to jedna z licznych młodych niewiast, które miały zaszczyt gościć w łożu króla Francji Ludwika XV.

Bardzo popularne jest identyfikowanie osoby na obrazie z Marie-Louise O’Murphy, nieletnią kochanką króla pochodzenia irlandzkiego, ale mocnych dowodów na to brak. Dlatego używa się raczej tytułów “Leżąca…”, bądź też “Odpoczywająca dziewczyna”.

Read the rest of this entry »

Willem van de Velde Młodszy – Statki na redzie

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 9.06.2009 at 8:52

685px-Schepen_onder_de_kust_voor_anker_(Willem_van_de_Velde_II)

Holandię można nazwać ojczyzną malarstwa marynistycznego. Co prawda już w starożytności zdarzało się malarzom ukazywać okręty, ale dopiero w XVII-wiecznej Holandii tematyka ta zdobyła sobie samodzielną pozycję obok portretów czy pejzaży.

Rozkwit marynistycznego malarstwa właśnie w tym kraju nie powinien dziwić. Jak żaden inny naród Holendrzy zawdzięczali swój dobrobyt właśnie morzu. Ten mały kraj był w XVII w. morską potęgą, a jego kupcy zbijali fortuny zwożąc towary z całego świata.
Read the rest of this entry »

Hasegawa Tōhaku – Pejzaż z sosnowym gajem

In Malarstwo, Sztuka Azji on 28.05.2009 at 10:25

Hasegawa_Tohaku,_Pine_Trees

“Pejzaż z sosnowym gajem” to dwa parawany (jap. byōbu), z końca XVI w., na których Hasegawa Tōhaku namalował czarnym tuszem otulony mgłą sosnowy gaj porastający, jak się wydaje, jakieś wzgórze.

Te dwa malowidła uchodzą za arcydzieło japońskiego malarstwa monochromatycznego. Narodziło się ono pod koniec XII w. w ścisłym związku z buddyzmem zen. Pierwszymi malarzami byli mnisi, dla których była to forma medytacji.

Read the rest of this entry »

Diego Velázquez – Wenus przed lustrem

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 16.05.2009 at 9:44

Velazquez Venus

Niechybnie najpiękniejsza pupa w dziejach malarstwa. I niewątpliwie jeden z dwóch najbardziej znanych aktów hiszpańskiego malarstwa, w którym zresztą aktów było bardzo mało, a zachowało się jeszcze mniej, co zazwyczaj przypisuje się aktywności inkwizycji.

Początkowo naga niewiasta była sama na płótnie. Kupidyn z lustrem pojawił się później, co wykazały specjalistyczne badania. Nie ma pewności, czy domalował go sam Velázquez, czy już ktoś inny. Jednak kupidyn i lustro są nieważne. O mocy obrazu decyduje zmysłowo powyginana niewiasta o wspaniałej figurze, tak różnej od popularnych w tamtym czasie grubasek Rubensa (dla przykładu jego wersja “Wenus przed lustrem“).

Read the rest of this entry »

Gerrit van Honthorst – Adoracja Dzieciątka

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 4.05.2009 at 11:21

gerrit-van-hornthorst-adoracja-dzieciatka

Holender Gerrit van Honthorst nie jest zbyt znanym malarzem. Jednak aż kilka jego obrazów należy do grona moich najbardziej ulubionych. Jednym z nich kilkanaście miesięcy temu zacząłem Cuda Świata. Teraz pokazuję Wam drugi.

Wszystkie moje ulubione Honthorsty należą do tzw. ciemnej maniery (maniera tenebrosa), która była inspirowana dziełami Caravaggia. Honthorst poznał dobrze jego malarstwo podczas kilkuletniego pobytu we Włoszech. Holender stał się tak żarliwym wielbicielem ciemnej maniery, że Włosi nazwali go Gherardo delle Notti, czyli Gerard od nocy.

Read the rest of this entry »

Paolo Veronese – Wieczerza w domu Leviego

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 22.04.2009 at 10:24

veronese-levi

Dość trudno w to uwierzyć, ale powyższy obraz zaprowadził Veronesego przed oblicze Inkwizycji. Jej członkom nie spodobało się bowiem to, że artysta umieścił na płótnie, które miało przedstawiać ostatnią wieczerzę Jezusa, przeróżne “głupstwa”: karły, psy, papugi, błaznów (i to w dodatku pijanych!), Murzynów, czy osobnika dłubiącego w zębach. Najmocniej jednak miało rozdrażnić inkwizytorów ukazanie niemieckich lancknechtów, bo Niemców kojarzono wówczas z luteranizmem.

Read the rest of this entry »

Giovanni Bellini – Opłakiwanie zmarłego Chrystusa

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 10.04.2009 at 6:30

bellini_-_the_lamentation_over_the_body_of_christ

Giovanni Bellini jest powszechnie uznawany za ojca weneckiego koloryzmu. Nie tylko tworzył zachwycające barwami Madonny, ale wychował dwóch arcygigantów tego kierunku: Giorgiona i Tycjana.

Ja jednak nie pokażę Wam dziś Madonn w pięknych niebieskich szatach. Nie pokażę też pewnej nagiej kobiety z lusterkiem, którą namalował, gdy miał ponad 85 lat, a którą wielu uznaje za jego najwybitniejsze dzieło.

Największą bowiem słabość mam do obrazu, który nie bije w nas pięknymi barwami. To skromna tempera ukazująca opłakiwanie zmarłego Chrystusa. Myślę, że to cudowne, rzadko prezentowane dzieło doskonale pasuje do Wielkiego Piątku, który dziś wypada.

ok. 1500 r., tempera na drewnie, 76 na 121 cm, Galleria degli Uffizi we Florencji

Andrea Mantegna – Opłakiwanie zmarłego Chrystusa

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 30.03.2009 at 12:29

mantegna_andrea_dead_christ

Jedną z największych fascynacji malarzy wczesnego renesansu była perspektywa. Artyści prześcigali się w jej brawurowym zastosowaniu. Z praktyki tej najbardziej słynęło trzech Włochów: Paolo Uccello, Piero della Francesca i Andrea Mantegna. W kategorii brawurowości wyścig wygrał chyba właśnie Mantegna wizerunkiem leżącego martwego Jezusa, na którego patrzymy stojąc naprzeciw jego przebitych stóp.

Jednak Mantegna zdecydowanie nie wygrał w kategorii bezbłędności perspektywy. Stopy Jezusa są zbyt małe, a głowa dużo za duża. Mimo to obraz ten wciąż budzi zachwyt. Perspektywa bowiem nie jest w malarstwie wszystkim. Liczy się też nastrój i emocje zaklęte w dziele. A tu Mantegna błędów nie popełnił.

1467/1480 r., tempera na płótnie, 66 na 81,3 cm, Pinacoteca di Brera w Mediolanie

Mantegna ma też na koncie lepszy z punktu widzenia prawidłowej perspektywy wizerunek leżącego mężczyzny. To widoczny poniżej niewielki, ale prześliczny rysunek “Mężczyzna leżący na kamiennej płycie” przechowywany w British Museum.

mantegna-076s

Najwspanialsze portrety kobiet

In Malarstwo on 21.03.2009 at 0:05

Dzisiaj wpis nietypowy, bo znaleziony na YouTube. Znakomita większość z 90 pań widocznych na filmie poniżej nie gościła jeszcze w Cudach Świata. Możecie więc uznać to za zajawkę wielu przyszłych wpisów ;).

Autorem tego animacyjnego cudeńka jest Philip Scott Johnson.

Jeśli chcecie wiedzieć czyje to portrety i kogo przedstawiają, to zajrzyjcie na tę stronę.

Księga z Kells

In Malarstwo, Sztuka średniowieczna on 18.03.2009 at 12:02

meister_des_book_of_kells_0011

Pergaminowa księga zwana też Ewangeliarzem z Kells jest jednym z największych skarbów Irlandii. Powszechnie uznaje się ją za najwspanialszy irlandzki manuskrypt jaki dotrwał do naszych czasów i jeden z najwspanialszych manuskryptów wszech czasów.

Analizy zawartości księgi pozwoliły ustalić, że anonimowych autorów – miniaturzystów i skrybów – było co najmniej kilku. Nie wiemy jednak za bardzo kiedy i gdzie żyli.

Specjaliści uważają, że jej powstanie można datować na okolice 800 r. Jest prawie pewne, że istniała w 1007 r., a stuprocentowo pewne, że w XII w. Mogła powstać wszędzie tam gdzie działali irlandzcy mnisi, a więc nie tylko w Irlandii, ale też w Szkocji bądź Northumbrii. Ostatnimi czasy popularność zyskała hipoteza, że księgę stworzono w klasztorze na wyspie Iona u wybrzeży Szkocji. W 806 r. klasztor złupili Wikingowie, a resztka mnichów uciekła właśnie do Kells. Tam księga znajdowała się do połowy XVII w., kiedy to trafiła do Trinity’s College w Dublinie, gdzie jest po dziś dzień.

ksiega-z-kells-inicjal

Jeden z wielu ozdobnych inicjałów

Główną zawartośc Księgi z Kells stanowią cztery ewangelie z czego Ewangelia św. Jana jest niedokończona. Swoją sławę manuskrypt zawdzięcza niezwykle bogatemu zdobieniu. Spośród 680 stron tylko dwie nie mają kolorowych elementów.

Pod względem artystycznym księga stanowi niezwykły konglomerat. Łączy ona artystyczne tradycje Bizancjum i chrześcijaństwa koptyjskiego z celtycką ornamentyką i symboliką o pogańskim rodowodzie.

Stworzenie manuskryptu było niezwykle kosztownym przedsięwzięciem. Na sam pergamin potrzeba było skór 150 cieląt. Niesamowitym luksusem było zastosowanie niebieskiego barwnika z lapis lazuli – minerału drogiego wówczas jak złoto. A przecież kolor ten można było uzyskać z dużych tańszych substancji. Obwoluta księgi była najpewniej bogato zdobiona i wyłożona drogimi kamieniami. Niestety, nie zachowała się do naszych czasów. Jak się przypuszcza oderwano ją podczas kradzieży w 1007 r.

Na ilustracji u samej góry widzicie tzw. stronę chi rho (greckie XR), czyli zawierającą ozdobny monogram Chrystusa. Zdaniem specjalistów była to zapewne najbardziej pracochłonna strona spośród wszystkich irlandzkich manuskryptów. Poniżej galeria z kilkoma stronami (kliknijcie na pierwsze zdjęcie, a potem przechodźcie do kolejnych za pomocą dolnej listwy).

Simone Martini – Guidoriccio da Fogliano przy oblężeniu Montemassi

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 12.03.2009 at 15:59

simone_martini_kondotier

Fresk Martiniego to pierwszy konny portret w średniowiecznym malarstwie Europy i pierwsze świeckie dzieło. Ukazany na nim rycerz to kondotier (dowódca najemników) Guidoriccio da Fogliano. Unieśmiertelnienie swej osoby freskiem mistrza z Sieny zawdzięcza radzie tego miasta, która zleciła gigantyczne malowidło w podzięcie za odzyskanie dla Sieny dwóch miasteczek, Montemassi i Sassoforte. Oczywiście nie była to jedyna nagroda. Kondotier i jego ludzie dostali też odpowiednie do zasług trzosy.

Co widzimy na obrazie? Z lewej strony jest Montemassi, a z prawej obóz wojsk kondotiera. Zamek w środku obrazu to według większości ekspertów Sassoforte. Pojawiły się jednak również głosy, że to twierdza zbudowana dla zdobycia Montemassi.

Obraz ten jest wyjątkiem w dorobku Martiniego. Specjalizował się on bowiem w obrazach religijnych wykonywanych w tradycji bizantyjsko-gotyckiej.

1330/33, fresk, 340 na 968 cm, Palazzo Publico w Sienie

guidoriccio-da-fogliano

Katsushika Hokusai – 36 widoków góry Fuji

In Malarstwo, Sztuka Azji, Sztuka XIX wieku on 3.03.2009 at 13:52

great_wave_off_kanagawa

“Jako sześciolatek nabrałem manii rysowania przedmiotów, a odkąd skończyłem lat pięćdziesiąt, często publikuję swoje rysunki. Wśród tego, co stworzyłem przez siedemdziesiąt lat, nie ma nic godnego uwagi. W wieku siedemdziesięciu trzech lat pojąłem istotę budowy zwierząt, ptaków, owadów i ryb, a także życia ziół i roślin, dlatego też kiedy skończę lat osiemdziesiąt sześć, pójdę dalej. W wieku lat dziewięćdziesięciu jeszcze bardziej zgłębię ich ukryty sens, a kiedy będę miał lat sto, być może osiągnę wymiar boskości i cudowności. Kiedy skończę lat sto dziesięć najdrobniejsza kropka czy linia będą żyły własnym życiem. Jeśli mogę wyrazić jakieś życzenie, to prosiłbym tych, którzy doczekają mojego wieku, aby sprawdzili, czy to, o czym mówię, okaże się prawdą. Pisane w siedemdziesiątym piątym roku życia przeze mnie, niegdyś zwanego Hokusai, dziś – starcem opętanym malarstwem” – w ten oto sposób pisał o sobie Hokusai w kolofonie dwóch pierwszych tomów “Stu widoków góry Fuji”.*

Te “Sto widoków…” było rozwinięciem cyklu rycin “36 widoków góry Fuji” publikowanego od 1830 r. w japońskim Edo. Wielkie powodzenie rycin spowodowało, że wydawca zechciał opublikować ich aż sto. Ostatecznie jednak Hokusai zrezygnował z portretowania świętej góry Fuji po wykonaniu 46 rycin.

inume_pass_in_the_kai_province

Ryciny te stały się hitem nie tylko w Japonii, ale też w Europie, choć dopiero kilkadziesiąt lat po wydaniu. To już był niebywały sukces. Europejskie malarstwo wyprzedzało bowiem resztę świata o kilka długości i artystom z innych kontynentów było szalenie trudno tam zaistnieć. Jednak “Wielka fala w Kanagawie”, którą widzicie u góry, miała tyle artystycznej mocy, że przedarła się do Europy i otworzyła jej mieszkańcom oczy na cudowny świat japońskiego malarstwa. Hokusaiowi zapewniła zaś wielką sławę, która trwa do dziś, mimo że nie dożył wieku, w którym, jak sam pisał, miał osiągnąć wymiar boskości i cudowności. Skromny Hokusai nie wiedział, że osiągnął go dużo wcześniej.

Jak napisał francuski impresjonista Edgar Degas, Hokusai “był nie tylko jednym z artystów świata, ale wyspą, kontynentem, oddzielnym światem”.*

tea_house_at_koishikawa

“Wielka fala…” jest najsłynniejszą ryciną cyklu. Dwie pozostałe, które opublikowałem, to “Przełęcz Inume w prowincji Kai” oraz “Śnieżny poranek w prowincji Koishikawa”. Wszystkie 46 możecie obejrzeć na angielskiej Wikipedii.

*Cytaty pochodzą z albumu “Hokusai” z serii “Klasycy sztuki” Warszawa 2006

Caspar David Friedrich – Kredowe skały Rugii

In Malarstwo, Sztuka XIX wieku on 22.02.2009 at 16:50

caspar_david_friedrich_023

Arcymistrz pejżażu. Jeden z tych nielicznych malarzy, którzy pędzlem tworzyli poematy. Caspar David Friedrich to czołowy przedstawiciel niemieckiego romantyzmu. Jego czarodziejskie widoki zyskały wielką popularność. Tabuny chciały malować tak jak on, przez co świat zalały tysiące sentymentalnych pocztówek. Do teraz obrazy à la Friedrich można spotkać wszędzie tam, gdzie współcześni malarze wystawiają swoją ofertę. Zajrzyjcie choćby na Stare Miasto w Warszawie, albo pod Bramę Floriańską w Krakowie.

Ten legion mniej poetyckich epigonów spowodował przesyt i dla wielu dzieła Friedricha to kicz. Nie dostrzegają różnicy między poezją, a jej kopią. Osobiście dużo bardziej wolę Friedricha, niż dorobek XX-wiecznych izmów, często gardzących takimi pejzażami.

Obraz ten należy do typu bardzo częstego w twórczości Friedricha, który uwielbiał malować morze zza pleców postaci widocznych na płótnie. Był to motyw tak częsty, że mawiano iż sam siebie plagiatuje. “Kredowe skały…” to wspomnienie najszczęśliwszych chwil malarza – wycieczki nad Bałtyk latem 1818 r. wraz ze świeżo poślubioną Caroline Bommer, bratem Christianem i jego żoną.

1818-1819, olej na płótnie, 90,5 na 71 cm, Fundacja Oskara Rainharta w Winterthur

Waza z Peten

In Malarstwo, Rzemiosło artystyczne, Sztuka prekolumbijska on 19.02.2009 at 18:12

jaguar_vase

Powyższa cylindryczna waza Majów znaleziona w Peten w Gwatemali to klasyczny przedstawiciel tego typu dzieł. Są one nie tylko ładnymi naczyniami, ale też skarbnicami wiedzy o świecie Majów.

Tak pięknie zdobionych waz Majowie używali podczas uczt na królewskich dworach. Często też wręczali jej jako upominki. Zdobili je wysokiej klasy malarze, którzy doskonale znali mitologię, historię oraz pismo. Często artyści ci byli członkami możnych rodów.

Ukazane na wazach sceny z pałacowego życia pozwalają poznać stroje Majów, ich meble, biżuterię oraz przedmioty codziennego użytku. Wymalowane na naczyniach inskrypcje przekazują nam imię właściciela, a czasami nawet twórcy. Z waz uczymy się też mitologii Majów.

Na niektórych naczyniach uwieczniono historyczne zdarzenia. Są wtedy jak zdjęcie fotoreportera z podpisem wyjaśniającym kogo na nim widać i kiedy zostało zrobione.

Naukowcy dowiadują się też z waz rzeczy, których ujawnienie nie było intencją artysty. Badając skład chemiczny naczynia potrafią ustalić, gdzie je zrobiono, czasami z dokładnością co do warsztatu.

Na powyższym zdjęciu widzicie władcę siedzącego na skórze jaguara. Drugą stronę wazy możecie obejrzeć na stronach NGV Collection.

Francesco Guardi – Gondola na lagunie

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 13.02.2009 at 15:33

guardi_gondola_w_lagunie

O Guardim i jego malarstwie pisałem już rok temu ilustrując wpis obrazem “Pałac Dożów“, który jest typowym przykładem dzieł weneckiego mistrza. Napisałem wówczas, że wielkimi fanami jego malarstwa byli francuscy impresjoniści. Dziś wyjaśnię dlaczego.

Obraz, który widzicie powyżej, jest zdaniem większości specjalistów przykładem późnego Guardiego. Nie wiemy jednak kiedy dokładnie powstał, a datowania ekspertów potrafią się różnić nawet o 20 lat.

Ten niewielki obrazek zachwycił impresjonistów swoim nastrojem i niebem, które zlewa się z morzem. Malując go Guardi przestał być malarzem trzaskającym weneckie widoki dla turystów, a stał się prawdziwym poetą. Aż czuć wilgoć, która unosi się w powietrzu. To właśnie ta poetyczna miniaturka tak zachwyciła impresjonistów. Podobnie niebieskawe obrazki Wenecji tworzyli choćby Monet i Manet, a wielu innych malarzy po prostu pastiszowało ujęcie wielkiego Wenecjanina. Jednak nikt go nie dogonił.

po 1780?, olej na płótnie, 25 na 38 cm, Museo Poldi-Pezzoli w Mediolanie

Jacob van Ruisdael – Młyn w Wijk bis Duurstede

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 5.02.2009 at 14:18

ruisdael_rijksmuseum_mill_wijk_at_duurstede1

Chyba w żadnym kraju nie można tak łatwo przenieść się w XVII wiek jak w Holandii. To dzięki całej armii dawnych malarzy, która zostawiła po sobie niezliczoną ilość wiernych pejzaży.

Do najcenniejszych należą dzieła Jacoba Isaackszona von Ruisdaela, któremu większość specjalistów przydziela pierwsze miejsce wśród holenderskich pejzażystów. Choć oprócz malarstwa parał się też medycyną, to pozostawił po sobie spory dorobek: około 600 obrazów i 300 rysunków, z których znakomita większość umożliwa szybką podróż w czasie. Ruszajmy więc.

wbd_runmolenpoort

Jest druga połowa XVII w. Stoimy właśnie nad brzegiem Renu na skraju holenderskiego miasta Wijk bis Duurstede. Z prawej strony w oddali widać górujące nad nim pałac biskupi i wieżę kościoła. Przed nami stoi dumnie architektoniczny symbol Holandii. Wzdłuż brzegu idą spokojnie trzy niewiasty, a rzeką płynie łódź.

Wróćmy do XXI wieku. Wiatraka z obrazu Ruisdaela już nie ma, ale prawie w tym samym miejscu stoi inny i to bardziej wyjątkowy. Jest to jedyny na świecie wiatrak pod którym można przejechać (na zdjęciu z prawej). Często jest mylony ze słynnym XVII-wiecznym przodkiem, którego marne resztki znajdują się kilka budynków dalej.

1665/69, olej na płótnie, 83 na 101 cm, Rijksmuseum w Amsterdamie

Zdjęcie wiatraka na licencji Creative Commons Naamsvermelding Gelijk delen versie 2.5. Autor: Vijverln.

Nicolas Poussin – Święta rodzina na schodach

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka nowożytna on 27.01.2009 at 10:52

poussin-holy-family-stairs

Nicolas Poussin jest przez wielu uważany za najwybitniejszego francuskiego malarza XVII w. Jednak za rozwkit jego talentu Francja musi być wdzięczna Włochom, gdyż to tam Poussin działał przez większość swojej artystycznej kariery.

“Święta rodzina…” ukazuje trzy największe miłości Poussina: antyk, Rafaela i porządek.

Miłość do antyku widzimy w otaczającej Jezusa i jego krewnych architekturze. Miłość do Rafaela kryje się w pozach postaci. Elżbieta, Jan Chrzciciel, Maryja i Jezus są “wyjęci” z obrazów włoskiego arcymistrza. Rafaelowska jest również piramida, którą tworzy święta rodzina. Wreszcie zaś miłość do porządku widać w dokładnym rozplanowaniu kompozycji.

Te trzy miłości Poussina stworzyły fundament, na którym z czasem wyrósł tak znienawidzony przez impresjonistów akademizm.

1648, olej na płótnie, 68,6 na 97,8 cm, National Gallery of Art w Waszyngtonie

Sandro Botticelli – Wiosna

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 18.01.2009 at 23:46

botticelli-primavera

Słynna “Primavera” to jeden ze sztandarów renesansu. Jest to jednak renesans wczesny, który nie wstydzi się średniowiecznej estetyki. Najmocniej widać ją w gotyckiej smukłości postaci i w pozie stojącej w centrum Wenus.

Tematyka obrazu jest jednak w pełni antyczna. Mamy tu Zefira, Chloris, Kupidyna, Merkurego, Wenus i trzy gracje. Niestety, choć znamy bohaterów, to znaczenie dzieła jest niezbyt jasne. Historycy sztuki najczęściej szukają go w ideach neoplatońskich filozofów z Akademii Florenckiej.

Sandro Botticelli sportretował na obrazie kobiety, w których kochali się dwaj bracia z rządzącego Florencją rodu Medyceuszy. W roli Wenus wystąpiła Lukrecja Donati, a Wiosną w kwiecistej sukni jest Simonetta Vespucci. Ta druga była jedną z najchętniej portretowanych kobiet w dziejach malarstwa. Sam Botticelli malował ją kilka razy, a nie był jedynym, który uwiecznił jej urodę pędzlem. Zdaniem niektórych to właśnie z jej postacią należy wiązać znaczenie obrazu. Botticelli namalował go bowiem na zamówienie kogoś z rodu Medyceuszy w rok po przedwczesnej śmierci pięknej arystokratki.

1477, tempera na drewnie, 303 na 314 cm, Galeria degli Uffizi we Florencji

Jacopo Tintoretto – Ostatnia wieczerza

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 9.01.2009 at 20:44

tintoretto-last-supper

Hasła “obraz” i “ostatnia wieczerza” od razu przywołują przed oczy słynną leonardowską wizję. Ta kompozycja tak wryła się w nasze umysły, że zazwyczaj ciężko wyobrazić sobie inaczej Jezusa posilającego się wraz ze swoimi uczniami.

Są jednak odmienne wizje. Jedna z najbardziej znanych jest dziełem innego włoskiego arcymistrza pędzla Jacopa Tintoretta. Widz nie stoi już na wprost stołu, ale z boku pomieszczenia, w którym odbywa się wieczerza, i to w dodatku na podwyższeniu.

Ukazany w tzw. uciekającej perspektywie stół jest osią kompozycji. Malarz za pomocą perspektywy próbuje nas oszukać, że odszedł od tradycji ukazywania Jezusa w centrum. Choć wydaje się, że Zbawiciel stoi gdzieś na końcu stołu, to w rzeczywistości jest ulokowany centralnie i to podwójnie. Po uwzględnieniu perspektywy Jezus tak naprawdę jest w połowie stołu. W dodatku jego postać jest dokładnie na środku obrazu, choć mózg sugeruje coś innego. Weźcie do ręki linijkę, jeśli mi nie wierzycie.

Tintoretto nie zostawił Jezusa i jego uczniów samym sobie jak to się dzieje w wielu malarskich wieczerzach. Ukazał cały świat wokół nich – ten realny i ten duchowy. I właśnie sposób ukazania tego drugiego najbardziej mnie zachwyca. Anioły “rodzą się” z dymu, który pochodzi z zawieszonej u sufitu lampy.

Myślę, że lampa symbolizuje Ducha Świętego. Mam na to dwie poszlaki. Pierwsza to właśnie te anioły. Druga to fakt, że lampa świeci co najmniej tak mocno jak aureola Jezusa. To chyba nie przypadek. (kolejne dwie poszlaki pojawiły się w komentarzu do wpisu)

Tak nowatorskie podejście do tematu nie wszystkim się spodobało. Publiczność przełomu XVI i XVII w. nie ceniła obrazu Tintoretta zbyt wysoko. Podobnie uważał Rubens, dla którego był to wyłącznie chaos. Ale już Diego Velázquez zachwycał się tym płótnem i nawet wykonał jego kopię.

1592/1594, olej na płótnie, 366 na 568 cm, kościół San Giorgio Maggiore w Wenecji

Joachim Patinir – Charon przepływający Styks

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 30.12.2008 at 19:46

joachim-patinir-charon

Flamandzki malarz Joachim Patinir jest uważany za ojca pejzażu. Co prawda już jego poprzednicy malowali krajobrazy, ale były one tylko uzupełnieniem obrazu, w którym główną rolę grały postacie. Patinir odwrócił proporcje i główną rolę przydzielił krajobrazowi obsadzając ludzi i zwierzęta w rolach drugoplanowych.

“Charon przepływający Styks” to chyba najbardziej znany przykład pejzaży Patinira. Charon, Cerber, anioły i ludzie są tutaj tylko pretekstem, by namalować pejzaż. Artysta miał bowiem poważny problem. Klienci nie znali jeszcze wówczas czegoś takiego jak pejzaż. Chcieli portretów i scen mitologicznych, historycznych bądź religijnych. Patinir starał się więc wykonać zlecenie w taki sposób, by namalować pejzaż, a jednocześnie wykonać zlecony temat.

Jednak nie wszyscy klienci zgadzali się na mikroskopijnych ludzi. Wtedy Patinir miał poważny problem, gdyż ludzi malował fatalnie. Ratował się prosząc o pomoc kolegów. Jednym z najbardziej znanych “ratowników” pierwszego pejzażysty był Quentin Matsys.

Z powyższych powodów Patinir nigdy nie stworzył czystego pejzażu, a więc pozbawionego ludzkich figurek. Jednak na wielu jego obrazach są one tak mikroskopijne, że nie ma wątpliwości, iż Flamanda kręcił tylko krajobraz.

między 1521-1524, olej na drewnie, 64 na 103 cm, muzeum Prado w Madrycie

Andrea del Pozzo – Freski z kościoła San Ignazio w Rzymie

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 14.12.2008 at 20:42

rome_santignazio_ceiling_hdr

Iluzja była jednym z najważniejszych elementów barokowego malarstwa. Ulubionym chwytem malarzy było zlewanie obrazu z architekturą, tak by widz nie miał pojęcia, co jest elementem budynku, a co jedynie malunkiem.

Doskonałym przykładem takiego malarstwa jest kościół San Ignazio w Rzymie. Freski na jego sklepieniu, które wykonał Andrea del Pozzo, robią wrażenie, że sklepienia nie ma, a wysokie mury kościoła wznoszą się wprost ku niebu.

Artysta namalował też w kościele pozorną kopułę.

ignazio

Zdjęcie górne jest na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 2.5. Autor: Alessio Damato.

Autorem dolnego zdjęcia jest Don Edgar. Wszelkie prawa zastrzezone

Malowidła z grobowca Nebamona

In Malarstwo, Sztuka starożytna on 3.12.2008 at 21:13

tomb-of-nebamun-21

Zachodni brzeg Nilu w Tebach to przeogromne cmentarzysko. Są tam nie tylko powszechnie znane grobowce władców Egiptu skryte w Dolinie Królów, ale też niezliczone pochówki przeróżnych dygnitarzy, które przez setki lat wykuwano w okolicznych skałach.

W jednym z tych grobowców (TT 146 z nekropolii Dra Abu el-Naga) pochowano niejakiego Nebamuna. Jego nazwisko unieśmiertelniły odkryte w grobowcu wspaniałe malowidła sprzed około 3440 lat, których spore fragmenty szczęśliwie dotrwały do naszych czasów.

Przedstawiają one sceny z życia codziennego Egipcjan: ucztę, pracę rolników, przeganianie bydła, a także polującego Nebamona. Nebamon stoi na trzcinowej łodzi. Towarzyszą mu córka i żona, a także kot. W ręku dygnitarz trzyma egipską odmianę bumerangu. Zwróćcie uwagę jak podobna jest ta scena do przedstawienia na pewnym mykeńskim ostrzu (kot!).

Na dolnym zdjęciu jest zaś fragment sceny uczty. Jest on wyjątkowy, gdyż dwie muzykantki pokazano en face, co było szalenie rzadkie w egipskiej sztuce, w której zazwyczaj ukazywano twarz z profilu. Na prawo od tancerek stoją dzbany z piwem. Zdaniem specjalistów malowidło przedstawia najpewniej “piękne święto Doliny” celebrowane w Tebach w czasie zbiorów. Wtedy barka Amona była przewozona ze świątyni w Karnaku do świątyń grobowych na zachodnim brzegu Nilu. Z tej okazji przez dziesięć dni tańczono, ucztowano i upijano się. Piekne święto, prawda?

Przechowywane teraz w British Museum małowidła z grobowca Nebamona są, podobnie jak rzeźby z miejsca wiecznego spoczynku wezyra Meketre, doskonałą maszyną czasu, która pozwala nam na chwilę zajrzeć w czasy faraonów.

nebamun_tomb_fresco_dancers_and_musicians

Jean-Desiré-Gustave Courbet – Kamieniarze

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 23.11.2008 at 19:19

courbet-stone-breakers

O realiźmie, który podniósł rękę na akademickie malarstwo jeszcze przed pojawieniem się impresjonizmu, pisałem już przy okazji prezentacji obrazu Menzla “Walcownia żelaza”. Warto więc, by na Cudach Świata zagościł wreszcie ojciec chrzestny tego nurtu wraz ze swoim najsłynniejszym dziełem.

Opisując obraz Menzla wspomniałem, że gdy w 1851 r. Gustave Courbet wystawił dwa swoje dzieła w Salonie Paryskim, nazwano go apostołem brzydoty, brutalem i chamem. Jeszcze większy afront spotkał go cztery lata później, gdy jury Salonu odrzuciło jego obrazy. Wściekły wystawił kilkadziesiąt malowideł w baraku, a nad wejściem wywiesił napis “Realizm”. Stąd nazwa kierunku.

Realizm owego realizmu polegał na przedstawianiu zwykłych ludzi i ich codziennego życia takim, jakie było naprawdę. Akademicy tymczasem koncentrowali się na malowaniu scen mitologicznych, historycznych i orientalnych. Na ich obrazach wszystko było piękne (przynajmniej w zamierzeniu). Tymczasem Courbet i inni realiści plebejskim bohaterom swych obrazów dawali prawdziwe, nieupiększane oblicza, a odziewali ich w podarte i brudne stroje. Dlatego też bywalcy paryskiego Salonu nazwali Courbeta apostołem brzydoty.

“Kamieniarze” to sztandarowy obraz ojca realizmu. Niestety, możemy podziwiać go już tylko na reporodukcjach, gdyż jest jedną z wielu ofiar II wojny światowej. Spłonął w 1945 r. podczas gigantycznego nalotu aliantów na Drezno.

1849, olej na płótnie, 165 na 238 cm, przed zniszczeniem w Staatliche Kunstsammlungen w Dreźnie

Piero della Francesca – Biczowanie Chrystusa

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 13.11.2008 at 19:42

piero-della-francesca

Być może ten trochę niepozorny obraz nie wyda wam się wielkim arcydziełem, ale od setek lat budzi on podziw tłumów malarzy i historyków sztuki. Nikt nie jest już w stanie zliczyć poświęconych mu analiz i rozpraw. Skąd ten zachwyt?

Otóż “Biczowanie…” jest arcydziełem perspektywy. Specjaliści zachwycali się maestrią z jaką Piero ukazał pokryty kasetonami sufit i zdobioną wzorem geometrycznym posadzkę pomieszczenia, w którym biczowany jest Jezus. Zachwyt wzrósł w erze komputerów. Poddano bowiem obraz ich ścisłym umysłom i okazało się, że Piero malując perspektywiczne skróty nie pomylił się ani o milimetr i ani o promil stopnia kątowego. Średniowieczny malarz!

Obraz jest też serią zagadek, a próby ich rozwiązania zajęły jeszcze więcej stronnic, niż zachwyty nad perspektywą. Pierwsza tajemnica to data powstania obrazu. Specjaliści w swoich hipotezach osiągnęli rozrzut 26 lat, choć później trochę on zmalał.

Znacznie większe dysputy wywołał temat dzieła i tożsamość jego bohaterów. Co prawda większość historyków (ale nie wszyscy) zgadza się, że widzimy biczowanie Chrystusa, ale w kwestiach prawdziwego znaczenia obrazu (owego słynnego “co artysta chciał powiedzieć”) i identyfikacji trzech mężczyzn z prawej bezwzględnej większości nie udało się zgromadzić.

Można spotkać teorie, że Piero chciał ukazać obojętność ludzi wobec cierpienia (trzech mężczyzn nie przejmuje się katorgą w pomieszczeniu) albo to jaką katastrofą dla chrześcijaństwa był upadek Konstantynopola w 1453 r. (orientalne szaty części bohaterów). Wielką zagadką jest bosy młodzieniec w prostej czerwonej szacie. Wielu widzi w nim Chrystusa (mielibyśmy go wówczas na obrazie dwa razy). Popularna jest też teza, że to hrabia Urbino, Oddantonio de Montefeltro. Dwóch złych doradców namówiło go do spisku, który zakończył się śmiercią 16-letniego hrabiego. Bogato ubrani mężczyźni obok chłopca mieliby być właśnie tymi doradcami. Teza ta jest o tyle prawdopdobna, że obraz zamówiła właśnie rodzina Montefeltro. Nie brak jednak jeszcze i innych teorii, choćby tej, że to skruszony Judasz i dwóch kapłanów z Sanhedrynu.

Jedno jest pewne. Obraz ten jeszcze długo będzie zapewniał zajęcie kolejnym pokoleniom historyków sztuki.

1453/1470 r., olej i tempera na drewnie, 58,4 na 81,5 cm, Galleria Nazionale delle Marche w Urbino

El Greco – Pokłon pasterzy

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 4.11.2008 at 21:29

adoracion_de_los_reyes_magos1

Zwano go i zwać się będzie El Greco, gdyż nazwisko miał niełatwo do zapamiętania – Domenikos Theotokopulos (można spotkać kilka różnych zapisów). Urodził się w malutkiej wiosce niedaleko Iraklionu na Krecie. Został mistrzem malarstwa ikonowego, po czym ruszył w świat. W Wenecji (do której wówczas Kreta należała) zetknął się z osiągnięciami tamtejszych mistrzów renesansu, a w Rzymie poznał manieryzm. Jako że był niezwykle zdolny, to szybko stał się mistrzem i w zachodnim sposobie malowania. Pięknymi dziełami swego geniuszu ozdabiał kościoły i komnaty w Hiszpanii, gdyż tam ostatecznie się osiedlił.

Wiele jego obrazów trafiło do ołtarzy i taki też los spotkał “Pokłon pasterzy”. Wpierw wisiał w krypcie malarza w kościele Św. Dominika w Toledo. W 1824 r. trafił do głównego ołtarza kościoła w miejsce innego dzieła mistrza. Powieszony bardzo wysoko przez wiele dekad zbierał kurz. Gdy go w końcu zdjęto i oczyszczono, ekspertów zadziwiła bogata kolorystyka i niebywała lekkość pędzla.

1612 r., olej na płótnie, 319 na 180 cm, Muzeum Prado w Madrycie

Ucieczka Dariusza III przed Aleksandrem Wielkim

In Malarstwo, Rzemiosło artystyczne, Sztuka starożytna on 29.10.2008 at 19:10

Nie, nie, to nie jest obraz, to mozaika. Ale zgodzę się, że wygląda jak obraz. Decydują o tym dwa czynniki. Pierwszy, to bardzo wysoka jak na mozaiki “rozdzielczość” – scenę ułożono z co najmniej 1,5 mln kolorowych kamyczków.

Po drugie, jak twierdzą specjaliści, mozaika jest wzorowana na nieznanym nam monumentalnym malowidle. Świadczą o tym choćby próby odtworzenia refleksów.

Od wielu lat podejrzewa się, że był to obraz Filoksenosa z Eretrii, który działał pod koniec IV w. p.n.e. Wiemy bowiem, że stworzył on malowidło przedstawiające obu władców podczas bitwy. Część specjalistów podważa jednak to założenie. Pewne jest jedynie to, że wzorcem musiało być jakieś greckie dzieło z czasów Aleksandra, gdyż stroje Macedończyków i Persów oddano z dużą wiernością.

Pierwsze fragmenty ponad pięciometrowej mozaiki archeolodzy odsłonili 24 października 1831 r. w Casa dal Faunno (Domu Fauna) w Pompejach.

Spora część wykonanego ok. 120 r. p.n.e. dzieła niestety nie zachowała się, ale widzimy dwóch głównych bohaterów. Aleksander na Bucefale jest z lewej strony. Jego długa włócznia przebija właśnie perskiego jeźdźca. Stojący na rydwanie Dariusz z przerażeniem patrzy na szarżujących Macedończyków.

Mozaikę często zwie się “bitwą pod Issos”. W rzeczywistości nie wiemy jednak, którą bitwę oglądamy. Dariusz III miał bowiem tego pecha, że uciekał przed szarżującym Macedończykiem aż dwa razy. Pod Issos właśnie i pod Gaugamelą.

Wersja w bardzo wysokiej rozdzielczości dla podziwiania detali. Przyjrzyjcie się choćby tarczy Persa leżącego pod rydwanem Dariusza.

Henri Gervex – Rolla

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 25.10.2008 at 21:32

Henri Gervex to kolejny malarz, któremu za życia sławy i zamówień nie brakowało, a teraz mało kto zna jego nazwisko. Zazwyczaj los ten spotykał XIX-wiecznych akademików (np. Bouguereau). Gervex akademikiem był, ale tylko formalnie – malował tą samą techniką, w tym samym okresie, a jego płótna chętnie wieszano na paryskim Salonie. Nie bawiła go jednak tak uwielbiana przez akademików tematyka mitologiczna i historyczna. Wolał malować sceny rodzajowe i portrety. W dodatku przyjaźnił się z impresjonistami, a nawet popełnił kilka impresjonistycznych obrazów, choć dość szybko powrócił do tradycyjnego sposobu malowania. Można więc powiedzieć, że z techniki Gervex był akademikiem, ale z tematyki – impresjonistą.

Rozpustnik i kobieciarz imieniem Rolla to główna postać lekko skandalizującego poematu Alfreda de Musset z 1833 r. Tutaj widzimy go po upojnej nocy, jak patrzy na śpiącą kochankę. Nam ten obraz nie wydaje się jakoś bardzo nieobyczajny. Nie takie rzeczy można dziś zobaczyć choćby w telewizji. Jednak w 1878 r. uznano, że płótno obraża moralność i nie wpuszczono go do Salonu. Gervex nie zniechęcił się i wystawił “Rollę” w pewnym paryskim magazynie, który szybko stał się jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w mieście. 26-letni malarz triumfował.

1878 r., olej na płótnie, 175 na 220 cm, Musée des Beaux-Arts w Bordeaux

Giotto di Bondone – Opłakiwanie Chrystusa

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka średniowieczna on 16.10.2008 at 2:51

W XIII wieku jak i w kilku wcześniejszych panowało w Europie malarstwo bizantyjskie. Daleko mu do realizmu. Postacie są płaskie, ich pozy sztywne, przedstawienia nienaturalne, a gama kolorów dość uboga. Tak malowali nie tylko malarze bizantyjscy, ale również wzorujący się na nich artyści z Europy Zachodniej.

Pod koniec XIII w. pojawił się we Włoszech malarz, który miał dość geniuszu, by zrozumieć, że malarstwo może zdecydowanie lepiej ukazywać rzeczywistość. Bazując na bizantyjskim malarstwie (wszak innego wówczas nie było) zaczął stosować nowatorskie chwyty. Zrezygnował z ornamentacyjnego przepychu, zaczął ukazywać biblijne sceny, tak jakby były zdarzeniami z życia zwykłych ludzi, wprowadził psychologię postaci oraz skromniutkie zaczątki perspektywy, którymi stworzył wrażenie głębi. Przede wszystkim jednak za pomocą światłocienia dał bohaterom swych obrazów trójwymiarowe ciała.

W ten sposób Giotto stał się ojcem-założycielem europejskiego malarstwa realistycznego. Oczywiście obrazy Giotta znacznie ustępują dziełom Michała Anioła, Velazqueza, Rembrandta i setek innych malarzy, którzy po nim przyszli, ale oni już nie musieli wyważać drzwi otwartych przez Giotta i mogli skupić się na udoskonalaniu jego wynalazków.

“Opłakiwanie Chrystusa” to jedna z wielu scen, którymi Giotto ozdobił na początku XIV w. wnętrze Kaplicy Scrovegnich w Padwie. By lepiej docenić genialność Włocha, porównajcie jego dzieło z freskiem bizantyjskiego artysty o tej samej tematyce, który znajduje się w Nerezi koło stolicy Macedonii Skopje.

Ach, i jeszcze jedno. Giottowskie “Opłakiwanie…” słynie z nowatorskiego (znów!) i bardzo odważnego ukazania dwóch osób odwróconych plecami. Według niektórych te zgarbione plecy ukazują więcej bólu, niż widoczne na fresku twarze.

Vincent van Gogh – Para butów

In Malarstwo, Sztuka XIX wieku on 7.10.2008 at 20:30

Wśród około 900 obrazów van Gogha jest grupka płócien przedstawiających buty. Specjaliści podejrzewają, że były one symbolem ciężkiego życia robotników albo samego malarza. Wskazuje na to choćby uboga kolorystyka tego obrazu. Była ona charakterystyczna dla wczesnych dzieł van Gogha (jak np. Zjadacze kartofli), na których odbiły się jego doświadczenia z okresu, gdy był duszpasterzem wśród żyjących w nędzy belgijskich górników. Dopiero później w palecie artysty zagościły żywsze barwy, które zapewniły mu sławę i pozycję jednego z najczęściej reprodukowanych malarzy wszech czasów.

Jeden ze znajomych van Gogha pozostawił nam informacje dotyczące pochodzenia pary uwiecznionej na tym obrazie. Artysta kupił ją na paryskim pchlim targu z zamiarem wykorzystania w martwej naturze. Uznał jednak, że buty nie są jeszcze odpowiednio sfatygowane i wybrał się w nich na długi spacer w deszczowy dzień. Dopiero po takim podrasowaniu były gotowe do pozowania. Moim zdaniem spisały się w tej roli doskonale.

1886 r., olej na płótnie, 37,5 na 45 cm, Muzeum van Gogha w Amsterdamie

Théodore Géricault – Tratwa “Meduzy”

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 28.09.2008 at 19:24

Latem 1816 roku u wybrzeży Mauretanii wpadł na mieliznę francuski okręt “Meduza”. Część rozbitków znalazła miejsce w łodziach ratunkowych, ale 149 stłoczyło się na zbudowanej naprędce ogromnej tratwie. Łodzie, które miały ją ciągnąć, wkrótce odpłynęły, a prowiant się skończył. Wtedy zaczął się kanibalizm. Rozbitkowie walczyli ze sobą oraz dobijali rannych i słabszych, by zjeść ich ciała. Gdy po 14 dniach horroru tratwę odnalazła francuska brygantyna żyło już tylko 15 osób*.

Géricault ukazał właśnie ten moment, gdy na horyzoncie zamajaczyły żagle brygantyny. Z ocalałych rozbitków-kanibali zbudował genialną piramidę. Jej podstawą jest śmierć, bokami nadzieja, a szczytem radość uratowanych.

Artysta mocno złagodził obraz tragedii. Nie chciał epatować krwią i okrucieństwem. A miał ku temu okazję. Dowódca brygantyny napisał w dzienniku, że liny tratwy były obwieszone suszącymi się kawałkami ludzkiego mięsa. Jednak Gericault nie pokazał ich, ani żadnego innego krwawego motywu. Patrząc na jego obraz możnaby pomyśleć, że to biedni rozbitkowie osłabieni brakiem wody i jedzenia, a nie najbezwzględniejsi spośród 149 marynarzy i żołnierzy.

1819 r., olej na płótnie, 491 na 716 cm, Luwr

* Pięć z nich zmarło niedługo po odnalezieniu tratwy.

Parmigianino – Mistyczne zaślubiny św. Katarzyny

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 19.09.2008 at 12:06

Według legendy o św. Katarzynie otrzymała ona podczas modlitwy pierścionek zaręczynowy od Jezusa. Właśnie tę scenę pokazał na swym obrazie włoski malarz Parmigianino (właśc. Francesco Maria Mazzola).

Ujęcie jest jednak dość niecodzienne. Na pierwszym planie widzimy głowę starca, który symbolizuje pustelnika będącego doradcą duchowym świętej. Tak ucięta postać to wielka rzadkość w dawnym malarstwie. Wrażenie lekkiej dziwaczności zwiększa siedząca bokiem do widza Madonna.

“Mistyczne zaślubiny…” były pierwszym poważnym dziełem Parmigianina. Gdy je malował miał około 18 lat.

Niezwykła kompozycja jest najprawdopodobniej efektem poszukiwania nowego indywidulanego stylu. Parmigianino należał bowiem do pokolenia, które przyszło zaraz po wielkich gigantach takich jak Rafael i Michał Anioł. Malarze ci mieli więc ogromne kłopoty ze stworzeniem czegoś wspaniałego i wyjątkowego.

Eksperymenty malarza z Parmy i innych przedstawicieli młodego pokolenia doprowadziły w końcu do wykształcenia się nowego stylu – manieryzmu. I choć to właśnie te późniejsze dzieła Parmigianina zapewniły mu sławę, to ja bardziej lubię “Mistyczne zaślubiny…”. No i pewien portret, który może kiedyś pokażę.

ok. 1521, olej na desce, 74 na 57 cm, National Gallery w Londynie

Pierre-Auguste Renoir – Parasolki

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 10.09.2008 at 19:21

Parasolki Renoira to obraz dwutechniczny. Gdzieś w 1880-1881 roku artysta namalował kobietę i dwie dziewczynki, które widzicie z prawej strony. Ta część obrazu to czysty impresjonizm: uderzenia pędzla są delikatne, modelunek subtelny, a kolory czyste. Jednak Renoir nie dokończył obrazu.

Przyczyną był kryzys twórczy, którego malarz wówczas doznał. Odczuwał duże rozczarowanie impresjonizmem i zaczął ponownie doceniać wyklęty przez impresjonistów rysunek. Coraz częściej wracał do dzieł dawnych malarzy, w tym Ingresa.

Około 1885-1886 Renoir powrócił jednak do “Parasolek” i dokończył obraz. Zrobił to jednak już trochę inną techniką. Kobieta z lewej i parasolki są wymodelowane dokładniej i bardziej w zgodzie z malarstwem klasycznym. Jednak wciąż niezwykle daleko im do akademickiego wylizywania i opierania się jedynie na rysunku.

Parasolki mają jeszcze jedną ciekawą cechę. Kompozycja obrazu jest dość chaotyczna, a wiele postaci jest uciętych. To oczywiście celowy zabieg, który miał zwiększyć wrażenie, że obraz nie jest wystudiowaną sztuczną wizją, ale uwiecznieniem prawdziwego życia.

ok. 1881-1886, olej na płótnie, 180,3 na 114,9 cm, National Gallery w Londynie (powiększenie)

Miłośnikom średniowiecznej architektury polecam krótką wycieczkę do Magdeburga z fachowym przewodnikiem.

Georges de La Tour – Anioł ukazujący się św. Józefowi

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka nowożytna on 1.09.2008 at 8:06

Georges de La Tour był synem ubiogiego piekarza z Vic (Lotaryngia). Niewiele wiemy o jego dzieciństwie, nie wiemy nawet kto go uczył trzymać pędzel, rozrabiać farby, ogniskować perspektywę i prawidłowo kadrować kompozycję, wiemy jednako, że nikt nie nauczył go malować przestrzeni ogarniętej płomieniem świecy, bo zrobić to dobrze jest nieprawdopodobnie trudno, więc jeśli ktoś inny potrafiłby to robić tak samo, jak on, znalibyśmy obrazy tamtego. Tego cudu nauczył się sam.

Jest najbardziej znanym francuskim malarzem XVII w., choć bardzo długo nikt go nie znał. De La Toura odkryto i doceniono dopiero w XX w. Doceniono właśnie za to jak malował światło świecy.

Cytat za W. Łysiak, “MW”, Kraków 1990

ok. 1628-1645, olej na płótnie, 93 na 81 cm, Musée des Beaux-Arts w Nantes

Paul Delaroche – Egzekucja Lady Jane Grey

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 23.08.2008 at 23:32

Lady Jane Grey przeszła do historii jako najkrócej panujący monarcha Anglii. Zasiadała na tronie ledwie 9 dni 1553 roku. Przepychanki możnych o władzę skończyły się dla słynącej z urody i inteligencji 16-latki tragicznie. Jej następczyni i kuzynka, królowa Maria II, skazała dziewczynę na ścięcie.

Malarską wizję ostatnich chwil młodziutkiej królowej Paul Delaroche wystawił na Salonie Paryskim w 1834 r. Pedantyczna technika oraz potraktowanie tematu z powagą zyskały duże uznanie paryżan.

Obecnie jednak Paul Delaroche jest słabo znany, choć za życia przebijał sławą takich gigantów jak Ingres i Delacroix. Gdyby nie zilustrował tragicznego losu Jane Grey, jego nazwisko znaliby najpewniej już tylko specjaliści.

1833 r., olej na płótnie, 246 na 297 cm, National Gallery w Londynie

Adolph von Menzel – Walcownia żelaza

In Malarstwo, Sztuka XIX wieku on 14.08.2008 at 9:21

Chyba wszyscy wiedzą, że impresjonizm był buntem przeciwko akademizmowi. Dużo mniej osób wie jednak, że nie był to pierwszy bunt. W połowie XIX wieku pojawił się realizm. Zaczęło się we Francji od tzw. barbizończyków, którzy miast malować pejzaże w pracowniach (jak przystało na akademickiego artystę), jeździli do wioski Barbizon i przekształcali okoliczne łąki i lasy w malarskie atelier.

Wkrótce potem Jean-Francois Millet i Gustave Courbet zaczęli bić w akademickie malarstwo realistycznymi obrazami chłopów i robotników. Gdy ten drugi wystawił w 1851 r. dwa swoje dzieła w Salonie Paryskim, nazwano go apostołem brzydoty, brutalem i chamem. Znalazł jednak naśladowców w innych krajach Europy.

W Niemczech był nim urodzony we Wrocławiu Adolph Menzel (szlacheckie von zyskał pod koniec życia), który zazwyczaj uwieczniał pędzlem życie pruskiego dworu królewskiego. Jednak bohaterami jego chyba najbardziej znanego dzieła nie są berlińscy arystokraci, a śląscy robotnicy z walcowni żelaza w Königshütte, czyli dzisiejszym Chorzowie.

1875 r., olej na płótnie, 158 na 254 cm, Alte Nationalgalerie w Berlinie


Jean-Auguste-Dominique Ingres – Portret księżnej de Broglie

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 5.08.2008 at 20:17

W płótnie tym zachwyca mnie maestria z jaką Ingres wykonał suknię. Ilekroć na nią patrzę nie mogę uwierzyć, że to tylko obraz. Że zamiast jedwabiu jest tam jedynie olejna farba. A przecież ta suknia krzyczy: Dotknij mnie! Sprawdź jaka jestem delikatna, gładka i tak przyjemnie chłodna.

Chapeau bas, Monsieur Ingres!

1853 r., olej na płótnie, 121,3 na 90,8 cm, Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku (powiększenie)

Alfons Mucha – Maude Adams jako Joanna d’Arc

In Malarstwo, Sztuka XIX wieku, Sztuka XX wieku on 27.07.2008 at 14:46

Alfons Mucha to najsłyniejszy czeski malarz. Wielką karierę zaczął dopiero w wieku 34 lat dzięki szczęśliwemu trafowi. Studiował w Paryżu i robił ilustracje do czasopism oraz reklam. Wedle najbardziej sensacyjnej wersji tej historii przypadkiem był w drukarni, gdy przyszło pilne zamówienie na plakat do nowej sztuki Gismonda z arcysławną wówczas aktorką Sarah Bernhardt. Wedle mniej sensacyjnej wersji Mucha po prostu wygrał konkurs. Faktem bezsprzecznym jest to, że zachwycona Bernhardt podpisała z nim pięcioletni kontrakt, a gdy 1 stycznia 1895 r., na ulicach miasta zawisł jego plakat, Czech z miejsca stał się znanym i rozpoznawanym artystą.

Przez kolejne 40 lat Mucha zdobił świat plakatami, obrazami, reklamami, ilustracjami, biżuterią i witrażami. Tworzył również scenografie teatralne, a także zajmował się dekorowaniem wnętrz. Jego niepowtarzalny styl stał się kwintesencją secesji i dziś ma wielu wielbicieli, choć przez kilka dekad był prawie całkiem zapomniany.

Polecam galerię prac Muchy.

Eugène Delacroix – Morze w Dieppe

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 19.07.2008 at 13:55

Obraz ten (a właściwie szkic) spowodował, że wielu uznało Eugène’a Delacroix za ojca impresjonizmu. I rzeczywiście, malarstwo Delacroix miało wiele wspólnego z prądem, który miał nadejść zaraz po jego śmierci. Malował szybko, starał się uchwycić ulotne momenty rzeczywistości i tak jak impresjoniści wrogi był czerni i szarości.

Jednak w malarstwie Delacroix było też wiele cech niezgodnych z impresjonizmem. Choćby to, że zazwyczaj mieszał farby na palecie, miast kłaść na płótno tylko barwy czyste, tak by widzowie mieszali je sobie sami, patrząc na obraz.

Jego malarstwo impresjonizmem więc jeszcze nie było, ale wpływ na ten prąd miało przeogromny. Obrazami Delacroix zachwycali się Cèzanne, Degas, Manet, Monet, Renoir, Seurat, Gauguin, van Gogh i wielu innych tuzów impresjonistycznego i postimpresjonistycznego malarstwa.

około 1852 r., olej na tekturze przyklejonej do drewna, 35 na 51 cm, Luwr

Gian Lorenzo Bernini i Salvador Dali – Słoń z obeliskiem

In Malarstwo, Rzeźba, Sztuka XX wieku, Sztuka nowożytna, Sztuka włoska on 12.07.2008 at 9:52

Pierwszym artystą, który wsadził obelisk na grzbiet słonia był rewelacyjny włoski rzeźbiarz Gian Lorenzo Bernini. Był on pomysłodawcą i projektantem rzeźby, ale nie wykonawcą.

Obelisk jest dziełem starożytnych egipskich rzeźbiarzy, a słonia wykuł wedle projektu mistrza uczeń Berniniego Hercules Ferrara w 1667 r. Rzeźba stoi na rzymskim placu Santa Maria sopra Minerva*.

Pomysł obarczenia słonia obeliskiem bardzo spodobał się hiszpańskiemu malarzowi Salvadorowi Dali. W 1944 r. umieścił takiego słonia jako drugoplanowego bohatera obrazu “Sen wywołany lotem pszczoły wokół owocu granatu na sekundę przed przebudzeniem”, który widzicie na dole. Artysta wzmocnił jednak wyjątkowość wizji wyposażając zwierzaka w przeraźliwie chude i długie “owadzie” nogi.

Trzeba było jednak jeszcze jednego obrazu, by słoń z obeliskiem stał się jednym z najsłynniejszych motywów Dalego. Ten obraz to inspirowane dziełem Hieronima Boscha “Kuszenie św. Antoniego”, w którym Dali pokazał już całe stado chudonogich słoni.

Zdjęcie obelisku z placu Santa Maria sopra Minerva (u góry) jest na licencji GNU FDL. Autor: Hans-Gerd Maus-Trauden (powiększenie)

*Podobna rzeźba jest w Grodzisku koło Skały (Jura Krakowsko-Częstochowska). Zdjęcie całości i zbliżenie słonia. Wielkie podziękowania dla Cypriana Vaxo za informację.

Piero di Cosimo – Święta Maria Magdalena

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 9.07.2008 at 1:32

Piero di Cosimo ma na swoim koncie kilka dzieł wybitnych oraz całkiem sporo takich, które raczej nie przypadają mi do gustu. Te drugie są zazwyczaj rozbudowanymi scenami o charakterze animalistycznym i mitologicznym (np. “Odnalezienie miodu“). Razi w nich chaos, wielość postaci, ich dziwaczność, a przy tym wszystkim nijakość.

Owe wybitne dzieła to obrazy zupełnie innego typu. Nie ma w nich tłumu, nie ma chaosu. Spośród moich ulubionych trzy są portretami, a jeden co prawda sceną mitologiczną, ale tylko z trójką bohaterów. Najdłużej wpatruję się zawsze w przesycony poetyką portret “Świętej Marii Magdaleny”. I dziwię się dlaczego nie zyskał powszechnej sławy.

1505 r., tempera i olej na drewnie, 72,4 na 53,4 cm, Galleria Nazionale w Rzymie

Jean-Baptiste Siméon Chardin – Martwa natura z granatami i winogronami

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka nowożytna on 30.06.2008 at 19:13

Wbrew pozorom martwa natura nie jest łatwa do namalowania, zwłaszcza, gdy trzeba przedstawić owoce bądź warzywa. Bo jak pokazać pędzlem meszek na skórce brzoskwini, soczystość jabłka, czy choćby ten charakterystyczny białawy nalot na winogronach. Wielu malarzy poległo próbując tego dokonać. Spośród tych, którzy wyszli z tej próby zwycięsko, czołowe miejsce zajmuje Francuz Jean-Baptiste Siméon Chardin. Obraz powyżej to jedno z najsłynniejszych jego dzieł. Aż chce się zerwać te winogrona…

Sukces Chardina polegał na tym, że jak nikt inny potrafił ukazać miękkość owocu, chłód szklanki i ciężar porcelany. Jednak ze względu na stosunkowo małą popularność martwej natury wśród zwykłych ludzi, status arcymistrza Chardin ma tylko u specjalistów.

1763 r., olej na płótnie, 47,2 na 57 cm, Luwr

Adriaen Brouwer – Bójka i Bójka chłopów

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 21.06.2008 at 19:12

Adriaen Brouwer to jeden z największych mistrzów scen rodzajowych. Specjalizował się w niewielkich kompozycjach ukazujących najczęściej chłopów w knajpie. Nie idealizował swoich bohaterów. Są brzydcy, brudni i tępi. Zazwyczaj piją, grają w karty albo się biją. Nie jest to jednak żadna stylizacja. Brouwer doskonale znał stałych klientów szynków, gdyż był jednym z nich.

Pod względem tematycznym daleko więc obrazom Brouwera do dzieł Rembrandta czy Rubensa, które ukazywały zazwyczaj bogatych mieszczan oraz sceny biblijne i mitologiczne. A jednak obaj ci giganci holenderskiego i flamandzkiego malarstwa uwielbiali malunki Brouwera. Rubens miał ich w swej prywatnej kolekcji aż 17, a Rembrandt 8. I być może kupiliby więcej, gdyby Brouwer nie odszedł zdecydowanie zbyt wcześnie. Miał tylko 32 lata, gdy zmarł w Antwerpii. Wrzucono go do masowego grobu dla ubogich, bo nie miał grosza przy duszy (zawsze mu go brakowało, choć zarabiał nieźle). Dopiero parę dni poźniej koledzy malarze zorganizowali Brouwerowi godniejszy pochówek.

Obraz górny: Bójka, lata 30. XVII w., olej na desce, 26,5 na 34,5 cm, Gemäldegalerie w Dreźnie
Obraz dolny: Bójka chłopów, lata 30. XVII w., olej na desce, 33 na 49 cm, Alte Pinakothek w Monachium

Hieronim Bosch i Salvador Dali – Kuszenie św. Antoniego

In Malarstwo, Sztuka XX wieku, Sztuka nowożytna on 12.06.2008 at 19:33

Hieronim Bosch był zdecydowanie największym świrem wśród malarzy średniowiecza i renesansu. Salvadore Dali zaś najsłynniejszym spośród niezliczonych świrów malarstwa XX-wieku. Słynny Hiszpan bardzo często szukał inspiracji w dziełach dawnych mistrzów, nie dziwi więc, że znalazł ją również u niderlandzkiego króla malarskich wariatów.

Dalego najwyraźniej zafascynowały dziwaczne stwory, które opanowały niebo na Boschowskim tryptyku przedstawiającym kuszenie św Antoniego. U góry widzicie lewe skrzydło tryptyku (powiększenie), na którym stwory są najbardziej widoczne, choć nie brak ich na prawym skrzydle i środkowym panelu. W wyniku tej inspiracji narodził się jeden z najbardziej znanych symboli Dalego – słonie z arcydługimi, cieniutkimi nogami, które widzicie na obrazie poniżej. Dali co prawda namalował takiego słonia już we wcześniejszym obrazie, ale to stado umieszczone w “Kuszeniu…” rozsławiło ten motyw.

Hieronim Bosch “Kuszenie św. Antoniego” (lewe skrzydło), około 1500-1505 r., olej na desce, 131,5 na 53 cm, Museu Nacional de Arte Antiga w Lizbonie
Salvador Dali “Kuszenie św. Antoniego”, 1946 r., olej na płótnie, 89 na 119 cm, Musées Royaux des Beaux w Brukseli

Jean-Honoré Fragonard – Czytająca dziewczyna

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka nowożytna on 3.06.2008 at 1:13

Fragonard to symbol francuskiego rokoka. Ponoć kto nie docenia jego twórczości, ten nie rozumie malarstwa. “Czytająca dziewczyna” jest jednym z jego najsłynniejszych arcydzieł. Wyraźnie pokazuje, że Fragonard był wybitnym wirtuozem kompozycji i palety (ta wspaniała żółc sukni!). Jednak największym jego osiągnięciem w tym płótnie jest ukazanie kobiecej intymności. Na świecie był tylko jeden malarz, który potrafił pokazać ją w każdym obrazie: supermistrz kobiecych potretów Jan Vermeer van Delft. Nieliczni – tak jak Fragonard – osiagnęli to w jednym dziele. Większość – nigdy.

1776, olej na płótnie, 81,1 na 64,8 cm, National Gallery of Art w Waszyngtonie

Michał Anioł – Bóg Stworzyciel

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 21.05.2008 at 18:53

Przyszła wreszcie pora ujawnić ostatnie z trzech moim zdaniem najwspanialszych przedstawień Boga*. To dzieło Michała Anioła, które zdobi sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie. Wielki mistrz arcygenialnie zawarł w tej postaci niezwykłą moc jaką powinien mieć twórca wszechświata. Osiągnął to wieloma elementami: zdecydowanym obliczem postaci, ułożeniem rąk i wreszcie stworzeniem wrażenia pędu.

Dopiero pisząc o Bogu Michała Anioła zorientowałem się, że wszystkie moje ulubione przedstawienia Stwórcy ukazują go w chwili tworzenia świata…

* Pierwsze dwa to dzieła Stanisława Wyspiańskiego i Williama Blake’a.

William Blake – Stwórca

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 12.05.2008 at 22:36

Bóg w wersji brytyjskiego poety, filozofa, metafizyka, grafika i malarza Williama Blake’a jest drugim spośród trzech moich ulubionych przedstawień Stwórcy. Dzieło to znamy w kilku wersjach różniących się trochę kolorystyką, detalami i rozmiarami.

Podobnie jak w witrażu Wyspiańskiego i tutaj Bóg zajęty jest tworzeniem świata. Ujęcie jest niesamowite. Przyklękający w czymś na podobieństwo Słońca Stwórca kreśli cyrklem świat. Jego targane wichrem włosy (tak, tak, to na pewno nie jest jakiś tam marny wiaterek) dodają statycznej scenie niebywałego dynamizmu. I to dzięki tym włosom wizja Blake’a tak mnie zachwyca.

“Stwórca” (“The Ancient of Days”), 1794 rok, trawienie reliefowe, piórko i akwarela, około 24 na 17 cm,

Francisco Goya – Trzeci maja

In Malarstwo, Sztuka XIX wieku on 3.05.2008 at 0:55

Francuzi szybko poradzili sobie z zamieszkami, które wybuchły w Madrycie 2 maja 1808 roku. Wczesnym rankiem następnego dnia rozstrzeliwali pojmanych uczestników na wzgórzu księcia Pio. To drugie zdarzenie, które Goya uwiecznił, by wkupić się w łaski nowych władz Hiszpanii.

W “Drugim maja” Goya obie strony przedstawił równie negatywnie. W “Trzecim maja” mamy natomiast ofiary i katów. Jednak ten obraz również nie ma wymowy antyfrancuskiej. Żołnierze są bowiem całkowicie anonimowi, mogą należeć do każdej armii. I raczej nie jest to przypadek. Wszak w “Drugim maja” Goya wiernie ukazał mundury walczących dla Napoleona mameluków i kirasjera cesarskiej gwardii. Tymczasem żołnierzom w “Trzecim maja” nie dał żadnych elementów pozwalających ich zidentyfikować. Są tylko szarą, odhumanizowaną grupą morderców, uosobieniem zła, automatami do naciskania spustu. Nie ma wątpliwości, że Goya swe malarskie oskarżenie adresuje wszystkim armiom tego świata.

Śmierć rozstrzeliwanych Goya równa ze śmiercią Jezusa. Mężczyzna w białej koszuli rozkłada ręce w charakterystyczny sposób, a na jego dłoniach są stygmaty. Za nim i jego towarzyszami widać niewyraźną postać. To pietà – Maryja trzymająca na kolanach martwego Jezusa.

“Trzeci Maja” stało się megagwiazdą światowego malarstwa i stworzyło klasyczny schemat pokazywania plutonu egzekucyjnego. Od tego obrazu ofiary zawsze stoją po lewej stronie, tak byśmy widzieli ich twarze, a kaci są odwróceni do nas plecami. Ustalonych przez Goyę zasad przestrzegali m.in. Manet, Wiereszczagin i Picasso.

1814 r., olej na płótnie, 266 na 345 cm, Muzeum Prado w Madrycie

Francisco Goya – Drugi maja

In Malarstwo, Sztuka XIX wieku on 2.05.2008 at 0:24

Dokładnie 200 lat temu, 2 maja 1808 roku, wybuchły w Madrycie antyfrancuskie rozruchy. Gromady mieszkanców stolicy Hiszpanii atakowały pojedynczych francuskich żołnierzy i oficerów. Zginęło ich kilkudziesięciu, nim Francuzi zorientowali się w sytuacji i przystąpili do kontrdziałania. Jednym z posunięć był atak gwardyjskiego szwadronu mameluków na tłum zgromadzony na madryckim placu Puerta del Sol. Wywiązała się bezwzględna walka, której malarską wizję widzicie powyżej.

“Drugi maja” był jednym z dwóch obrazów, które Goya zaoferował się namalować dla upamiętnienia walki Hiszpanów z Francuzami (drugim był “Trzeci maja“). W ten sposób artysta ratował się przed karą za malowanie dla francuskiego króla Hiszpanii Józefa Bonaparte, który abdykował w styczniu 1814 r.

Goya “łapówkę” przeznaczoną dla nowego króla Hiszpanii Ferdynanda Burbona wykonał po swojemu. Głównym tematem dzieła uczynił bezsens i nieludzkość walki. Nie starał się ukazać walczących mieszkańców Madrytu jako wielkich bohaterów. Potraktował strony sprawiedliwie – i mamelukowie i Hiszpanie są równie zwierzęcy. Kilka lat później Goya ukaże to samo, ale genialniej, gdyż zamiast w kłębowisku dźgających się ludzi, zawrze swą myśl w zaledwie dwóch postaciach.

1814, olej na płótnie, 266 na 345 cm, Muzeum Prado w Madrycie

William-Adolphe Bouguereau – Zbierające orzeszki

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 24.04.2008 at 23:21

- To chyba zdjęcie – pomyślałem, gdy wiele lat temu pierwszy raz zobaczyłem małą reprodukcję tego obrazu. Swoje niedowierzanie w pełni usprawiedliwiłem, gdy wyczytałem, że Bouguereau jest często zwany fotorealistą.

Jego nazwisko niewiele Wam mówi? Cóż, taki już bywa los. W latach 70. i 80. XIX w. nazwisko William-Adolphe Bouguereau sprzedawało w zasadzie każdy obraz i to za ceny, o których znani dziś wszystkim impresjoniści mogli tylko marzyć. Jednak w początkach XX wieku ludzie przestali się zachwycać “olejnymi zdjęciami” pana Bouguereau. Świat o nim zapomniał i wiele encyklopedii nie ma nawet krótkiej notki o jednym z kilku najgłośniejszych malarzy w ostatnich dekadach XIX wieku. Impresjoniści i ich następcy zwyciężyli.

Bouguereau szczególnie chętnie “fotografował” dziewczynki i młode kobiety. Dość często podejmował też tematykę mitologiczną. Sporą galerię jego obrazów możecie obejrzeć na angielskiej Wikipedii.

Zbierające orzeszki, 1882 r., olej na płótnie, 87,6 na 134 cm, Detroit Institute of Arts

Robert Campin – Portret kobiety

In Malarstwo, Sztuka średniowieczna on 18.04.2008 at 0:23

Podpisywanie obrazów to bardzo dobry zwyczaj. Niestety, dawno, dawno temu nie był on stosowany. Sprawiło to historykom sztuki masę poważnych problemów. Na podstawie podobieństw w stylu i technice łączyli niepodpisane dzieła w zbiory, które przypisywali anonimowym twórcom. W ten sposób stworzyli między innymi kolekcję niderlandzkich obrazów z pierwszej połowy XV wieku i nazwali ich twórcę Mistrzem z Flémmale. Bardzo długo jego prawdziwe imię pozostawało nieznane. W końcu w XX wieku kilku historyków znalazło dowody pozwalające uznać z całkiem dużą pewnością, że tajemniczym artystą był Robert Campin, mistrz malarstwa z Tournai, którego życie było całkiem dobrze znane w odróżnieniu od płócien.

Powyższy obraz jest jednym z najwcześniejszych porządnych portretów europejskiego malarstwa. Nie wiemy kim była ta kobieta. Specjaliści zakładają, że to jedna z mieszkanek Tournai. Przypuszczalnie jej mężem był mężczyzna widoczny na innym portrecie tego artysty o identycznych wymiarach. Jedną z charakterystycznych cech Campina była rzeźbiarska twardość szat, czego doskonałym przykładem jest chusta niewiasty.

około 1435, olej i tempera na desce, 40,6 na 28,1 cm, National Gallery w Londynie

Jean-Léon Gérôme – Pojedynek po balu przebierańców

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 12.04.2008 at 11:02

Gérôme był jednym z najbardziej znanych francuskich akademistów. Specjalizował się w naguskach, które zazwyczaj pokazywał w haremach bądź w antycznej scenografii. Złośliwiec mógłby powiedzieć, że po prostu malował pornografię dla statecznych francuskich panów. Obrazy te choć malarsko bardzo dobre, to są dość niesmaczne jak np. bardzo znana “Fryne przed aeropagiem“, czy mniej znany “Zaklinacz węży“, w którym zachwyca mnie choćby cudowna błękitna ściana. Jednak sama scena jest tak perwersyjnie pedofilska, że odrzuca. O ileż lepszy byłby ten obraz, gdyby nie było tam tego chłopca!

“Pojedynek…” jest wyjątkiem. Piękna scena w której jakimś cudem nie ma ani jednej golaski czy golasa. Gérôme arcycelnie pokazał kretynizm pojedynków ubierając jego uczestników w karnawałowe stroje klaunów. Ten obraz jest świadectwem, że potrafił być geniuszem. Niestety, pobłądził.

1857, olej na płótnie, 68 na 99 cm, Ermitaż w Sankt Petersburgu

Gustave Caillebotte – Paryska ulica w deszczu

In Malarstwo, Malarstwo francuskie, Sztuka XIX wieku on 6.04.2008 at 0:06

Na pewno spotkaliście się z terminem “artysta jednego przeboju”. Występuje on głównie w świecie muzyki, ale pasuje też do innych dziedzin sztuki. Takim artystą jednego malarskiego hitu jest chociażby Gustave Caillebotte.

“Paryska ulica w deszczu” rzuca mnie na kolana. Nie ma wątpliwości, że to deszczowy dzień. Caillebotte przewspaniale ukazał mokrość bruku, parasoli i przede wszystkim chodnika. Gdy tworzył ten obraz był malarzem dopiero od paru lat. Przez resztę życia nie stworzył już jednak nic lepszego, choć warto wspomnieć, że jedno z późniejszych płócien – Mężczyzna na balkonie – poszło w 2000 roku za całkiem niezłą kwotę ponad 14,3 mln dol.

Zapewne patrząc na “Paryska ulicę…” nie dacie wiary, że Caillebotte był jednym z pierwszych impresjonistów. To dlatego, że z reguły malował bardziej realistycznie niż koledzy, a w samej “Paryskiej ulicy…” widać jego fascynację fotografią.

1877, olej na płótnie, 212,2 na 276,2 cm, Art Institute of Chicago (powiększenie)

Joseph Mallord William Turner – Ostatni rejs “Téméraire”

In Malarstwo, Sztuka XIX wieku on 31.03.2008 at 0:31

Kończy się wielka epoka. Mały, czarny, paskudny parowiec ciągnie wspaniały żaglowiec do miejsca, w którym ma zostać rozebrany. 98-działowy “Téméraire” wsławił się podczas bitwy pod Trafalgarem w1805 r. Płynął w brytyjskim szyku zaraz za flagowym “Victory” i ocalił go swoimi salwami.

Po tych chwilach sławy przyszły mniej chwalebne zajęcia. Od 1812 był pływającym więzieniem oraz okrętem, na który przywożono świeżo wcielonych marynarzy, by nie mogli zdezerterować. W 1838 r. marynarka oddała go do rozbiórki.

Na horyzoncie Turner umieścił zachodzące Słońce. To Słońce żaglowców. Ich panowanie na morzach właśnie się kończy. Wkrótce zastąpią je obłożone żelaznymi płytami dymiące monstra.

1838-1839, olej na płótnie, 90,7 na 121,6 cm, National Gallery w Londynie (powiększenie)

Jan Vermeer van Delft – Dziewczyna czytająca list przy otwartym oknie

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 28.03.2008 at 0:59

Historycy sztuki w zasadzie jednogłośnie uważają Vermeera za arcymistrza kobiecych portretów. Innym malarzom zdarzało się czasami uchwycić pędzlem pełnię kobiecości. Vermeer osiągał to za każdym razem.

“Dziewczyna czytająca list…” to mój ulubiony Vermeer, choć wybrać z jego dorobku to jedno najwspanialsze płótno jest mi szalenie trudno. Lektura, która tak wciągnęła młodą niewiastę, jest najpewniej listem miłosnym. Najmocniejszy tego dowód kryje się pod warstwami farby. Prześwietlenie promieniami rentgena wykazało, że początkowo dziewczynie miał towarzyszyć kupidyn.

ok. 1657 r., olej na płótnie, 83 na 64,5 cm, Staatliche Kunstsammlungen – Gemäldegalerie Alte Meister w Dreźnie (powiększenie)

Frans Hals – Roześmiany chłopiec

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 26.03.2008 at 10:20

Frans Hals był mistrzem roześmianych portretów, a ów chłopiec to chyba najbardziej radosne dziecko europejskiego malarstwa. Zwróćcie uwagę na ekspresową technikę Holendra. Można mieć wrażenie, że to zaledwie szybko zrobiony szkic. Jednak taka niezwykła dla XVII wieku “preimpresjonistyczna” technika była charakterystyczna dla Halsa. Była też przekleństwem dla malarzy kopiujących jego obrazy, gdyż potrafili powtórzyć ujęcia, ale nie sposobu w jaki je namalowano.

ok. 1620-1625, olej na drewnie, 29,5 cm średnicy, Mauritshuis w Hadze

Z innych roześmianych Halsów polecam: Cygankę, Mulata i Lutniarza.

Pieter Bruegel – Zimowy pejzaż z pułapką na ptaki

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 21.03.2008 at 0:33

Co artysta chciał powiedzieć? Czy czasem malując ptaki równie duże jak ludzi nie ostrzega tych drugich, by nie ślizgali się po zamarźniętej rzece, bo mogą skończyć równie źle jak złapane w pułapkę ptaki? A może to tylko perspektywa uczyniła niektóre ptaki tak dużymi, jak ludzie w oddali, a widoczna obok drzew pułapka jest taką sobie zwykłą pułapką bez ukrytego znaczenia. A może artysta po prostu zakpił sobie z ludzi szukających w każdym obrazie ukrytych znaczeń i podrzucił pułapkę, by się męczyli próbując znaleźć to czego nie ma? Nie wiemy i wiedzieć już nigdy nie będziemy. Ja wiem jedno: zimowe pejzaże starszy Bruegel robił naprawdę przednie.

1565, olej na desce, 38 na 56 cm, Wiltshire, Wilton House (powiększenie)

Caravaggio – Wieczerza w Emmaus

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 18.03.2008 at 0:42

Wieczerzę w Emmaus Caravaggio namalowal dwa razy. Pierwsza powstała w 1601 r. a druga pięć lat później. Najczęściej podkreślaną różnicą są bardziej stonowane barwy i gesty w drugim płótnie. Zauważalny jest też mocno zmieniony wygląd Jezusa oraz dużo uboższe menu.

Nie ma pewności dlaczego Caravaggio wprowadził te zmiany. Specjaliści najczęściej wskazują na poważne kłopoty jakie miał w czasie, gdy malował drugi obraz. Skazany na karę śmierci za zabójstwo musiał uciekać z Rzymu. Nie użalajcie się jednak nad nim za bardzo. Nazwisko Caravaggia pojawia się w rzymskim Archiwum Sądowym wiele razy przy okazji bójek, napadów, zakłócania porządku publicznego, bezprawnego noszenia broni i wielu drobniejszych wykroczeń. Zawsze jednak ratowali go wpływowi protektorzy. Do czasu…

Wieczerza w Emmaus (górna) 1601 r., olej na płótnie, 141 na 196,2 cm, National Gallery w Londynie
Wieczerza w Emmaus (dolna) 1606 r., olej na płótnie, 141 na 175 cm, Pinacoteca di Brera w Mediolanie

Tycjan – Koncert wiejski

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 15.03.2008 at 11:16

“Koncert wiejski” był przedmiotem wielu gorących debat historyków sztuki. Przez długi czas uznawano, że jego autorem był Giorgione, mistrz Tycjana. Później jednak obraz przypisywano kolejno Belliniemu, Palmie Vecchio, Sebastianowi del Piombo, by wreszcie na pewien czas uznać go za dzieło duetu Giorgione-Tycjan. Jednak obecnie większość specjalistów, a także szefostwo Luwru, uznają, że “Koncert” jest samodzielnym dziełem Tycjana. W chwili powstania obrazu miał on około 19 lat, więc “Koncert” doskonale pasuje do mojego cyklu “młodzieńcze arcydzieła wielkich mistrzów“.

Widzimy dwóch ubranych młodych mężczyzn i dwie nagie kobiety wypoczywających na łonie natury. W rzeczywistości jednak niewiast nie ma. Są tylko tworem wyobraźni obu mężczyzn. Weneccy malarze lubili wówczas tworzyć takie płótna ukazujące widzialne i niewidzialne. Zdaniem specjalistów obraz jest alegorią Poezji. Mają o tym świadczyć dwa jej symbole: flet i lejąca się woda rozdzielone między kobiety.

“Koncertem” zachwycali się francuscy impresjoniści, których urzekło rozłożenie barw i światło. Édouard Manet oddał mu hołd “Śniadaniem na trawie“, czym wywołał całkiem spory skandal. Wiele osób oburzyło bowiem ukazanie nagich kobiet w towarzystwie ubranych mężczyzn.

ok. 1509 r., olej na płótnie, 105 na 137 cm, Luwr

Leonardo da Vinci – Karton do obrazu Św. Anna

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 12.03.2008 at 10:41

Karton do obrazu przedstawiającego św. Annę, babcię Jezusa, Leonardo wykonał prawdopodobnie przed 1507 r. Wielu traktuje ten rysunek z takimi samymi honorami jak skończone obrazy. Widzimy na nim kilka faz tworzenia dzieła. Pierwszą – swobodny szkic – dostrzec można w stopach kobiet oraz w uniesionej ręce św. Anny. Najbardziej dopieszczone jest zaś oblicze trzymającej Jezusa Maryi. (powiększenie kartonu)

Leonardo uznawał szkic i studium za podstawowe akty twórcze, które posiadały własną samoistną wartość i miały pobudzać umysł do nowych pomysłów. Dla mnie jego studia szat, dłoni, czy twarzy są dużo ciekawsze niż pewien słynny, pokazywany wszędzie, a tym samym szalenie już nudny, portret z tajemniczym uśmiechem.

Obraz ze świętą Anną Leonardo namalował ostatecznie w 1510 r. w trochę innej kompozycji.

Przed 1507 r.(?), kreda na papierze, 141,5 na 104,6 cm, National Gallery w Londynie

Rembrandt van Rijn – Przypowieść o bogaczu

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 9.03.2008 at 1:53

Dzisiaj kolejny odcinek z cyklu młodzieńcze arcydzieła wielkich mistrzów, w którym pokazałem już obrazy 21-letniego Rafaela i 19-letniego Velázqueza. “Przypowieść” Rembrandt namalował w wieku 21 lat. Miał już wówczas własną pracownię w rodzinnej Lejdzie i powoli stawał się znanym malarzem. W następnym roku zyskał pierwszego ucznia.

Na obrazie widzimy zamożnego starca z uwagą oglądającego monetę w świetle świecy. Dla jednych jest to zwykła scena rodzajowa ukazująca jakiegoś bankiera lub właściciela kantoru. Wielu uważa jednak, że dzieło nawiązuje do biblijnej przypowieści o bogaczu (stąd najczęściej spotykany tytuł). Może i mają rację. W tamtym czasie często malowano sceny biblijne tak, że wyglądały jak zwykłe obrazy rodzajowe. Szczególnie chętnie robili to zafascynowani Caravaggiem malarze szkoły utrechckiej. A przecież “Przypowieść” jest wyraźnie zainspirowana dziełami utrechckich arystów, którzy uwielbiali ciemne sceny z jednym źródłem światła, czego przykładem jest choćby prezentowana przeze mnie “Swatka” Gerrita van Honthorsta.

1627, olej na desce, 32 na 42 cm, Staatliche Museen w Berlinie

Diego Velázquez – Stara kobieta smażąca jajka

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 6.03.2008 at 1:05

Ten obraz to scena rodzajowa i martwa natura w jednym. Martwa natura zajmuje prawy dolny róg. Z niebywałym mistrzostwem zaledwie 19-letni Velázquez namalował w nim ustawione w rzędzie zwykłe przedmioty: talerz z nożem, możdzierz, dzbanki, a także położoną lekko przed nimi cebulę.

Młodzian wyraźnie bawi się fakturami i padającymi na nie promieniami światła. Dlatego na obrazie są chyba wszelkie możliwe naczynia: metalowa misa, ceramiczna misa, biały matowy talerz, dzban z ciemnego szkła, dzban z przezroczystego szkła. Na każdym z nich światło zostawia inny ślad.

Nie jest to jedyna taka malarska zabawa Velázqueza. Zasłużoną sławą cieszy się choćby namalowany pięć lat później Nosiwoda z Sewilli. Także tutaj mamy starszą osobę oraz chłopca (tego samego?) z naczyniem z przezroczystego szkła – tym razem jest to kielich. Także tutaj widzimy mistrzowsko ukazaną grę światła, w tym przypadku na powierzchni dwóch glinianych dzbanów o różnej fakturze. Pięknie się bawił młody Diego…

Stara kobieta smażąca jajka, 1618 r., olej na płotnie, 100 na 119 cm, National Gallery of Scotland w Edynburgu (powiększenie)

Pietro Perugino i Rafael Santi – Zaślubiny Marii

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 3.03.2008 at 0:59

Mistrzów pędzla było na przestrzeni wieków wielu. Dużo rzadziej trafiali się arcymistrzowie. Niby malowali tak samo jak mistrzowie, ale jednak ich dzieła były lepsze, milsze dla oka, bardziej realistyczne – lśniły geniuszem jakim los obdarzył ich twórców.

Pod koniec XV w. we włoskiej Perugii była słynna pracownia malarska, którą kierował ceniony w calym kraju mistrz Pietro Perugino. W 1494 r. pod skrzydła mistrza trafił 11-letni chłopiec, w którym drzemał geniusz. Perugino oszlifował ten malarski diament i 10 lat później młokos znokautował mistrza.

Dla zwykłych śmiertelników widoczne u góry “Zaślubiny Marii” namalowane przez Perugina około 1500-1504 r. są obrazem, któremu trudno coś zarzucić. Jednak 21-letni Rafael Santi nie był zwykłym śmiertelnikiem. W 1504 r. wykonał obraz przedstawiający to samo zdarzenie i w tej samej konwencji, ale lśniący geniuszem.

W zasadzie wszystko w obrazie Rafaela jest lepsze. I budynek w tle, który nie jest ścięty i wygląda jak prawdziwy dom, a nie jak teatralna dekoracja. I kapłan, który nie stoi sztywno na baczność jak kukła, ale lekko pochyla się pomagając Józefowi nałożyć obrączkę Marii. I płyty placu, które lepiej podkreślają perspektywę. I wreszcie odrzucony przez Marię konkurent Józefa, który łamie gałązkę w taki sposób, że nie mamy wątpliwości, iż ta zaraz trzaśnie, podczas gdy na obrazie Perugina łamanie wygląda bardzo nieprzekonująco. Niby szczegóły, niby nic wielkiego, ale różnicę między mistrzem a arcymistrzem widać gołym okiem.

Pietro Perugino “Zaślubiny Marii”, ok. 1500-1504, olej na desce, 234 na 185 cm, Musée des Beaux-Arts w Caen (powiększenie)
Rafael Santi “Zaślubiny Marii”, 1504, olej na desce, 170 na 117 cm, Pinacoteca di Brera w Mediolanie (powiększenie)

Jan van Eyck – Zaślubiny Arnolfinich

In Malarstwo, Sztuka średniowieczna on 29.02.2008 at 1:45

Właściwie to czy są to zaślubiny, to pewni być nie możemy. Niektórzy historycy sztuki podejrzewają, że pan Arnolfini jedynie pozdrawia osoby, które wchodzą do pokoju, a nie składa przysięgę. Skąd wiemy, że ktoś wchodzi do pokoju? Widzimy to w lustrze zawieszonym za Arnolfinimi. Zazwyczaj zakłada się jednak, że są to świadkowie zaślubin, podczas których nie trzeba było wówczas kapłana.

Wiele dysput wzbudziła też suknia pani Arnolfini, a dokładniej jej wybrzuszenie. Historycy sztuki tłumaczą je panującą wówczas modą, ale nie brak plotkarzy twierdzących, że pani Arnolfini jest w ciąży.

Jak było naprawdę, nie wiem. Wiem za to, że Jan van Eyck popisał sie kunsztem niezwykłym. Spójrzcie na lustro. Widzimy nie tylko odbicie Arnolfinich i świadków (jednym z nich jest być może sam van Eyck), ale także dziesięć scen pokazujących śmierć Jezusa, które malarz umieścił na ramie lustra.

1434 r., olej na desce, 82,2 na 60 cm, Natonal Gallery w Londynie

Amedeo Modigliani – Jeanne Hébuterne

In Malarstwo, Sztuka XX wieku on 26.02.2008 at 1:42

To była wielka miłość. Ona – 19-letnia, nieśmiała i cicha początkująca artystka z katolickiej rodziny. On – 33-letni znany w środowisku malarz żydowskiego pochodzenia, głośna postać paryskiej bohemy, o którego pijackich ekscesach plotkowało całe miasto.

Miłość gorąca, ale niestety przerwana po niecałych trzech latach tragedią rodem z najgłośniejszych historii miłosnych. Jego zabrała gruźlica. Ona nie chciała być sama i następnego dnia rzuciła się z piątego piętra. Nie spoczęła jednak obok ukochanego. Nie zgodzili się na to jej rodzice. – Zabrał nam córkę – mówili. Ustąpili dopiero po 10 latach. Teraz Jeanne i Amedeo śpią razem na paryskim Père-Lachaise.

Ze wszystkich obrazów Modiego najbardziej uwielbiam ten z lewej. Traf chciał, że jest to jeden z ponad 20 portretów Jeanne.

Francisco Goya – Pojedynek wieśniaków na pałki

In Malarstwo, Sztuka XIX wieku on 23.02.2008 at 1:19

Mroczna, pusta okolica. Dwaj mężczyźni okładają się pałkami. Żaden z nich nie może uciec przed walką, bowiem obaj tkwią po kolana w piasku. Najpewniej więc dla jednego z nich bezsensowna bójka skończy się zatłuczeniem na śmierć. Śmierć grozi też zwyciężcy – osłabiony walką może nie mieć dość sił, by wydostać się z matni. Mimo to, walczą.

Obraz ten Goya namalował w Quinta del Sordo – “wiejskim domu głuchego”, w którym spędził cztery lata pod koniec życia. Był już wówczas chory i głuchy. Ściany domu pokrył 14 mrocznymi, niezwykle pesymistycznymi malowidłami. To, które dziś pokazuję, specjaliści zwą “Pojedynkiem wieśniaków na pałki” bądź po prostu “Walką na pałki”. Ja nazwałbym je “Ludzkość”.

1820-1823, olej na gipsie przeniesiony na płótno, 123 na 266 cm, Muzeum Prado w Madrycie

Hieronim Bosch – Szarlatan

In Malarstwo, Sztuka średniowieczna on 20.02.2008 at 10:44

Od wieków kieszonkowcy wiedzą, że najlepiej kradnie się w tłumie. Teraz chętnie tworzą sztuczny tłok np. przy wsiadaniu do autobusu, by zwinąć portfel albo rozpruć torebkę. Jednak w XV w. autobusów nie było.

Jedną z metod średniowiecznych kieszonkowców (a może raczej mieszkowców ;) ) z Niderlandów było gromadzenie tłumu pokazami sztukmistrza. Gdy widzowie śledzili pokaz, kolega ulicznego magika przywłaszczał sobie ich pieniądze, co na swoim obrazie ukazał Hieronim Bosch.

1475-1480, olej na desce, 53 na 65 cm, Muzeum Miejskie w Saint Germain-en-Laye

PS. Specjaliści od kodu Boscha twierdzą czasami, że obraz jest krytyką ludzkiej głupoty bądź chciwości kleru (wskazują m.in. na mnisi strój mężczyzny zgarniającego sakiewkę).

———————————————————–
Gorąco zachęcam do obejrzenia pewnego cudownego lusterka

Monastyr Visoki Dečani

In Architektura, Malarstwo, Sztuka średniowieczna on 18.02.2008 at 0:34

Jezus zamieniający wodę w wino na weselu w Kanie Galilejskiej oraz niosący krzyż w Jerozolimie to tylko dwa z wielu wspaniałych malowideł pokrywających ściany serbskiego monastyru Visoki Dečani, leżącego 12 kilometrów od kosowskiego miasta Peć. Właśnie ze względu na te wspaniałe freski UNESCO umieściło monastyr na Liście Światowego Dziedzictwa.

Visoki Dečani ufundował w 1327 roku król Serbii Stefan Urosz III Deczański, który został potem w nim pochowany. Widoczna na zdjęciu poniżej cerkiew monastyru jest poświęcona Chrystusowi Pantokratorowi. Jej budową kierował franciszkanin, przez co mocno przypomina ona romańskie kościoły. W pierwszej połowie XVIII w. monastyr popadł w ruinę. W 1764 r. mieszkał w nim już tylko jeden mnich. Budowlę ocalił przeor Daniel Pastrovic-Kazanegra, który zaczął jego odbudowę. Trwała kilkadziesiąt lat, a wspierali ją funduszami i darami książęta Serbii oraz carowie Rosji. Od blisko 10 lat monastyr i żyjących w nim mnichów chronią przed Albańczykami wojska KFOR.

Więcej o historii Kosowa przeczytacie w Archeowieściach.

Hans Holbein Młodszy – Ambasadorowie

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 15.02.2008 at 1:26

Mężczyzna z lewej strony to 29-letni Jean de Dinteville, ambasador Francji w Anglii. Towarzyszy mu o cztery lata młodszy inny francuski dyplomata biskup Georges de Selve. Obaj mężczyźni są wykształceni i bogaci. Aby nikt nie miał co do tego wątpliwości zostali sportretowani w bogatych szatach i w otoczeniu szalenie drogich naukowych przyrządów.

Jednak przybyły niedawno do Anglii niemiecki malarz Hans Holbein Młodszy zostawił też ostrzeżenie. To ta plama na dole obrazu. Jeśli przybliżycie twarz do prawej strony monitora i spojrzycie na nią pod ostrym kątem, to bez trudu rozpoznacie co malarz zniekształcił i zrozumiecie czego jest to symbolem.

Kolejny prztyczek wymierzony młodym mężczyznom znajduje się z lewej strony obrazu. Nieśmiało wystaje tam zza bogatej zasłony skromny krzyżyk z Jezusem.

“Ambasadorowie”, 1533 r., olej na desce, 207 na 209,5 cm, National Gallery w Londynie

Albrecht Dürer – Młody zając

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 12.02.2008 at 1:16

“Młody zając” Albrechta Dürera uznawanego przez Niemców za Leonarda da Vinci Północy to dzieło, które można podziwiać godzinami. Niesamowita jest przede wszystkim dokładność z jaką żyjący 500 lat temu artysta oddał sierść. Nie bez znaczenia jest też oczywiście naturalny urok samego zwierzaka. W końcu oddany równie wiernie szczur, nie wzbudzałby takiego zachwytu ;)

Choć porównania z da Vincim były trochę na wyrost i poza Niemcami nikt nie traktuje ich serio, to tym rysunkiem – moim skromnym zdaniem – Dürer dorównał włoskiemu mistrzowi.

1502 rok, akwarela i gwasz na papierze, 25 na 23 cm, muzeum Albertina w Wiedniu

Lascaux

In Malarstwo, Sztuka prehistoryczna on 10.02.2008 at 11:17

Jeden z najstarszych cudów świata znajduje się we Francji. Ma około 17-16 tys. lat, ale znamy go od niecałych 70 lat. Mimo to prawie doprowadziliśmy do jego całkowitego zniszczenia.

Niezwykłe malowidła z jaskini Lascaux poważnie ucierpiały w wyniku zmiany mikroklimatu przez tłumy ludzi zwiedzających podziemną galerię. Już w 1963 r. naukowcy zamknęli jaskinię, ale to nie uczyniło malowideł dużo bezpieczniejszymi. Po założeniu kilka lat temu nowej wentylacji malowidła zaczęły przerażająco szybko znikać w wyniku pojawienia się tajemniczego grzyba. Walka o zachowanie arcydzieł trwa.

Pokazany powyżej koń, to jedno z najwybitniejszych dzieł prehistorycznych malarzy. Mnie najbardziej fascynują w nim nogi. Przy dwóch kończynach malarz celowo nie dociągnął linii do korpusu, by lepiej pokazać, że są z tyłu. To dowód naprawdę sporej wyobraźni artystycznej.

Lascaux_01

Powyżej jedna z najsłynniejszych scen z Lascuax ulokowana w tzw. studni martwego mężczyzny. Ptak na patyku często interpretowany jest jako totem leżącego obok mężczyzny. Proszę zwrócić uwagę na widoczną ranę żubra. Dwie kreski w dolno-prawej części sceny to być może miotacz oszczepów i oszczep. W tej scenie niewątpliwie jest zawarta jakaś opowieść. Pytanie tylko jaka? Najbardziej bezpośrednia interpretacja wskazuje na nieudane polowanie zakończone śmiercią poturbowanego przez żubra człowieka. Ale czy na pewno? Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Peter80.

Na koniec proponuję krótki filmik nakręcony najpewniej w wiernej kopii jaskini, którą zrobiono dla turystów.

Zapraszam też do wirtualnych odwiedzin jaskiniowej galerii.

Francesco Guardi – Pałac Dożów

In Malarstwo, Malarstwo włoskie, Sztuka nowożytna on 9.02.2008 at 11:08

“Pałac dożów” Francesca Guardiego, rok 1770, olej na płótnie, 58,1 cm na 76,4 cm, National Gallery w Londynie.

Gdy byłem młodszy, dość często myliłem nazwiska Gaudiego, o którym pisałem w ostatnim poście, i Guardiego. Pierwszy upiększał Barcelonę swoimi budowlami, natomiast drugi uwieczniał piękno Wenecji swoimi obrazami. Trochę niedbały styl Guardiego spowodował, że w konkurencji portrecista Wenecji ludzie zazwyczaj wyżej stawiają dbającego o szczegóły Canaletta. Ale i Guardi ma swoich wielkich fanów. Byli wśród nich choćby francuscy impresjoniści (sprawdź dlaczego).

Gerrit van Honthorst – Swatka

In Malarstwo, Sztuka nowożytna on 7.02.2008 at 21:25

gerrit_van_honthorst_-_de_koppelaarster

“Swatka” holenderskiego malarza Gerrita van Honthorsta. 1625 rok. Olej na płótnie, 71 cm na 104 cm, Centraal Museum w Utrechcie.

Honthorst pod wpływem wielkiego Caravaggia pokochał ostre kontrasty światłocieniowe, np. efekt blasku świecy ustawionej w ciemnym pomieszczeniu. Ja zaś pokochalem Honthorsta za tę miłość do świetlnych kontrastów i wyczucie, co powinno być najlepiej oświetlone ;).