Sans souci to po francusku “bez trosk”. Pałac leży jednak w niemieckim Poczdamie, a nie we Francji. Był letnią rezydencją króla Prus Fryderyka II zwanego Wielkim oraz Starym Frycem. Jak arcytrafnie napisał Antoni Piskadło w “100 najsłynniejszych budowli” jest to prawdziwe “zwierciadło beztroskiego klimatu życia towarzyskiego osiemnastowiecznej arystokracji”.
Postawiony w latach 1745-1747 rokokowy pałac jest budowlą niezwykle lekką i ozdobną. Nie miał być rezydencją zwalającą z nóg. Fryderyk, który własnoręcznie naszkicował ogólny schemat budowli, mawiał o niej “moja mała winnica” i odrzucał propozycje uczynienia pałacu bardziej imponującym.
Przed budynkiem rozciąga się właśnie owa winnica, czyli sześć tarasów z winoroślami. To jedynie drobniutki fragment całego 280-hektarowego parku, który otacza Sanssouci. Oprócz ogrodów i drzew są w nim również liczne budowle, w tym dużo większy Nowy Pałac, ale to Sanssouci jest sercem całego założenia.
Charakterystyczną ozdobą pałacu są wyrastające z pilastrów rzeźby bachantów i bachantek, które – udając, że podtrzymują dach budowli – pełnią rolę kariatyd i atlantów.
Fryderyk uwielbiał Sanssouci i chciał, by go pochowano przy pałacu. Jego bratanek i następca Fryderyk Wilhelm II uznał jednak, że królewskie szczątki powinny spocząć w poczdamskim kościele. Życzenie króla spełniło się dopiero 17 sierpnia 1991 r. i teraz leży w swojej małej winnicy.
Zdjęcia na licencji Creative Commons (by-sa 3.0). Autorzy: Manfred Brueckels (górne) i Suse (środkowe i dolne).



Jest to na pewno istny cud swiata, szkoda ze jest oddalone od Berlina.Bylam tam kilkakrotnie wraz z swoimi dziecmi i wnukami.WaRTO zobaczyc.
Ja tylko tak daję głos — żebyś się czasem nie zniechęcił małą liczbą komentarzy, czytam Twojego bloga regularnie.
Mała liczba komentarzy w ogóle mi nie przeszkadza. Statystyki bloga są bardzo ładne i całkowicie satysfakcjonujące. Pozdrawiam serdecznie.
Wszystko to ciekawe, tyle tylko, że nazwę pałacu pisze się poprawnie “Sanssouci”, a nie “Sanssoucci”!