
Cmentarz Łyczakowski we Lwowie słynie ze wspaniałych pomników grobowych. Dla mnie numerem jeden jest ten poświęcony Józefie* Markowskiej (drugie zdjęcie). Wyrzeźbił go w 1887 roku znany lwowski rzeźbiarz Julian Markowski. Niestety nie znam stopnia pokrewieństwa między nim a zmarłą. Wiem za to, że włożył w swe dzieło dużo serca.
*Spotkałem też informacje, że jest to Katarzyna bądź Wanda.
Zdjęcie na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 2.5. Autor: Jan Mehlich
Z komentarzy do wpisu:
Katarzyna – teraz napis na nagrobku jest zatarty, ale sa tacy, którzy pamiętają jeszcze czasy, kiedy dało się go odczytać.
Pani była żoną Ludwika Markowskiego, urzędnika, adiunkta sądowego, a zbieżność nazwisk jest przypadkowa – z rzeźbiarzem nie była spokrewniona.
Nagrobek jest niekompletny – przed I w. ś. nad snem zmarłej czuwał anioł o rozłożystych skrzydłach, który potem gdzieś przepadł.
Nie przepadam za sztuką cmentarną, nie pasuje mi miejsce do zachwytów, ale ten nagrobek porusza.
Połączenie tego, co przedstawia rzeźba i miejsca, porusza – niekoniecznie w nastroju cmentarnym.
a wiadomo coś więcej kim była ta Pani, albo w jakich okolicznościach zmarła?
Niestety nic nie znalazłem. Liczyłem, że ktoś z czytelników będzie wiedział, ale na razie nie zjawił się ktoś taki.
Katarzyna – teraz napis na nagrobku jest zatarty, ale sa tacy, którzy pamiętają jeszcze czasy, kiedy dało się go odczytać.
Pani była żoną Ludwika Markowskiego, urzędnika, adiunkta sądowego, a zbieżność nazwisk jest przypadkowa – z rzeźbiarzem nie była spokrewniona.
Nagrobek jest niekompletny – przed I w. ś. nad snem zmarłej czuwał anioł o rozłożystych skrzydłach, który potem gdzieś przepadł.
Bardzo Pani dziękuję :)
Z moich wiadomości wynika, iż ta Pani była śpiewaczką operową we Lwowie, chorowała na serce. Pewnego dnia po powrocie do domu położyła się w łóżku i wtedy zmarła na atak serce. Podobno rzeźbiarz pokazał ją taką jaka była w chwili śmierci…